Wywiad z Misterem (Trauma)

Cześć! Na początek przyznaj się, czyj to był dokładnie pomysł. Sami chcieliśmy wznowić to demo czy Wojtek wyszedł do was z tą propozycją?
Pomysł był mój i miałem go w głowie przynajmniej od kilku lat i pewnego razu zapytałem Wojtka z Deformeathing prod. czy nie byłby zainteresowany wydaniem tego najstarszego materiału Traumy. Odpowiedz otrzymałem praktycznie z miejsca i po ustaleniu szczegółów zabraliśmy się jakiś czas później do pracy nad tym wznowieniem „Invisible Reality”. Nie chciałem abyśmy się spieszyli, dlatego premierę tego wydawnictwa zaplanowaliśmy kilka a może nawet kilkanaście miesięcy wcześniej aby zadbać o każdy detal związany tak z grafika, jak i z dźwiękiem.

Efektem tej współpracy jest bardzo ładnie wydana reedycja. Bez zbędnych bajerów – schludnie i co (przynajmniej dla mnie) ważne – w zwykłym, plastikowym opakowaniu. Jesteś zadowolony z efektu końcowego?
Trzymając w rękach to wydawnictwo nie tylko czuje zadowolenie, ale też dumę. Bardzo mi zależało na tym aby „Invisible Reality” pojawiło się na rynku w tak fantastycznej formie i cieszę się, że mieliśmy duże wsparcie ze strony Deformeathing prod. Ich świadomość i zrozumienie, czym dla wielu fanów jest ten materiał była bardzo duża. Tak my jak i duża rzesza fanów, czekała na ten moment bardzo wiele lat, niektórzy mają do dziś w swoich kolekcjach pierwsze kasetowe wydanie sprzed 25 lat. Wiele osób musiało się zadowalać jedynie plikami mp3 z neta, bo nie było szansy zakupić oficjalnej wersji „Invisible Reality” bo jej po prostu nie było od lat. Owszem w 1998 roku firma Pagan rec. wydała na CD ten stuff, ale był on jedynie bonusem do płytki „Daimonion” co niewątpliwie wielu z Was pamięta. Ja jednak zawsze chciałem doprowadzić do reedycji „Invisible Reality” jako dania głównego a nie dodatku do czegoś. Tak jak już wspomniałem od lat planowałem taką sytuacje i jestem usatysfakcjonowany, trzymając w rękach ten materiał i to w tak fantastycznym wydaniu.

Materiał został poszerzony o niepublikowane wcześniej kawałki z „Promo 1991”. Cały czas mieliście dostęp do tych nagrań czy dopiero w ostatnim czasie zostały one odgrzebane?
Mieliśmy do tych nagrań dostęp cały czas, ponieważ są w naszym zespołowym archiwum od wielu lat. Nigdy nie publikowaliśmy tych nagrań bo w gruncie rzeczy to jest tylko pre produkcja materiału, który nagraliśmy później w Olsztyńskim Studio Radiowym i wydaliśmy pod tytułem „Invisible Reality”. „ Promo 1991” było przeznaczone wyłącznie dla naszego użytku, dlatego nie wydawaliśmy niepotrzebnie pieniędzy na studio, tylko zdecydowaliśmy się nagrać te utwory w zaimprowizowanych warunkach na naszej próbowani. Jakość tych nagrań nie jest najlepsza ale była wystarczająca abyśmy mogli wyciągnąć wnioski i poprawić kilka rzeczy przed ostatecznym nagraniem w studio.

Jak Ty, z perspektywy czasu, podchodzisz dzisiaj do „Invisible Reality”? Jeśli miałbyś wskazać najmocniejszą i najsłabszą stronę tego wydawnictwa, co by to było?
Dla mnie to nie tylko jakieś tam utwory, bo oprócz muzycznej wartości, drzemie w nich olbrzymi ładunek sentymentalny dotyczący nas wszystkich i jawi obraz tego jacy wówczas byliśmy. Minęło 25 lat od momentu kiedy pracowaliśmy nad tymi utworami i słuchając dziś tego materiału wciąż on mnie kręci i ma swoją moc. Przypomina mi się mnóstwo sytuacji typowo zespołowych takich jak koncerty, pierwsze kontrakty wydawnicze, ale też mnóstwo historii osobistych, rodzinnych etc. Nie jestem odpowiednią osobą, aby mówić tu o wadach tych nagrań. Tą przyjemność pozostawiam dziennikarzom i fanom haha.

traumazdjeciewywiad2Okładka, choć trochę upiększona i dostosowana pod dzisiejsze standardy to nadal ten sam obrazek, który zdobił pierwsze wydanie materiału. Od początku zdecydowani byliście na starą wersję czy może w trakcie przygotowań pojawiły się jakieś nowe propozycje, które po prostu nie przypadły wam do gustu?
Nigdy nie myśleliśmy o innym front coverze i od początku zamierzaliśmy wykorzystać oryginalny obrazek. Problem w tym, że nie dysponowaliśmy odpowiednimi materiałami, które pozwoliłyby na to. Minęło 25 lat od czasu kiedy wydaliśmy kasetę „Invisible Reality” i ślad zaginął po ludziach z Morbid Noizz prod. którym powierzyliśmy wówczas wszystkie oryginalne materiały. Teraz po latach mieliśmy tylko wkładkę do kasety, z której nie dało się nic sensownego wycisnąć, dlatego podjęliśmy decyzję, żeby powierzyć wykonanie zupełnie nowej ilustracji, stylizowanej jednak na oryginalnym obrazku sprzed 25 lat. Prace powierzyliśmy Archart Design a resztę grafik, czyli layout zrobił Mentalporn z którym już pracowaliśmy kilkukrotnie w przeszłości. Całość wyszła fantastycznie i ten efekt zadowala nas w pełni.

Ostatnio mieliśmy trochę wydawnictw o podobnym charakterze – wspomnę tutaj np. Epitome, Graveland czy całą masę wznowień wydawanych przez Leszka z Thrashing Madness. Jaki jest wasz stosunek do takich retrospektywnych wydawnictw? Często sięgacie po podobne płyty innych kapel?
Ja widzę w tym same superlatywy, bo zazwyczaj ukazują się pozycje, których dawno nie można już nigdzie dostać. Niektóre z nich urosły już nawet do miana kultowych i poszukiwanych przez wiele osób na świecie, zainteresowanych naszą rodzimą scena. Znam to z własnego doświadczenia, ponieważ zawsze dostawałem maile z zapytaniem o możliwość zakupu naszej płyty „Invisible Reality”. Nie sięgam może często do starych polskich wydawnictw, które doczekały się reedycji w ostatnim czasie, ale sporo z nich posiadam w swojej kolekcji i bardzo je cenię. Jeśli komuś przeszkadza fakt, że takie wydawnictwa pojawiają się na rynku to przecież nikt nie zmusza nikogo do ich kupowania.

Nie kusi was aby nagrać nowy album przesiąknięty oldschoolowymi patentami, właśnie w stylu pierwszych nagrań?
Nie jesteśmy zwolennikami zimnej kalkulacji i podążania za modnymi trendami tylko po to aby zbić na tym jakiś kapitał promocyjny, medialny etc. Zawsze podążaliśmy własną drogą, nie bacząc na wszystko wokół. Dla mnie tylko szczery przekaz ma sens. Nie musimy sprzedawać dziesiątek tysięcy płyt i podkładać się nikomu, nie musimy też nikomu niczego udowadniać, gdyż zbyt wiele lat zajmujemy się muzyka aby tymi kategoriami myśleć i ścigać się z kimkolwiek. Realizujemy swoją pasję do muzyki i nowy album będzie dokładnie taki, jaki będziemy chcieli żeby był. Zachowanie artystycznej wolności jest dla nas wszystkich priorytetową kwestią. Dla nas muzykowanie jest czystą przyjemnością, a nie dobrym interesem. Jesteśmy od lat zespołem undergroud’owym i nie sądzę aby się to zmieniło. To wszystko w temacie.

Jakiś czas temu ukazała się kompilacyjna płyta Vadera, gdzie znaleźć można cover Twojej wcześniejszej kapeli – Thanatos. Jak zareagowałeś kiedy dowiedziałeś się, że jednym z utworów na „Future of the Past II” będzie właśnie „Necromaniac”? Czy patrząc na listę utworów tego wydawnictwa dorzuciłbyś od siebie jakąś kapelę, która zasługuje na znalezienie się w tym gronie?
Szczerze mówiąc w pierwszej chwili pomyślałem, że ktoś mnie wkręca i robi sobie po prostu jaja, gdyż Vader jest dla mnie bardzo istotnym zespołem i to z wielu względów. Nie spodziewałem się po Vader takiej płyty jak „Future Of The Past II”, która poświęcona jest wyłącznie krajowej scenie. Nie chcę dorabiać tutaj ideologii, ale jest to wspaniały gest w stronę wszystkich zespołów działających w tamtym czasie. Byłem wpatrzony jak w obrazek w poczynania Petera i zespołu na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych, bo były to niesłychanie spektakularne wydarzenia, magiczne i nie osiągalne dla reszty zespołów z bloku wschodniego etc. Pomysł z wykorzystaniem „Necromaniac” bardzo mnie zaskoczył, kompletnie się tego nie spodziewałem. To dla mnie nobilitacja i ogromny zaszczyt, że Peter wybrał numer protoplasty Traumy. Jestem kompozytorem tego utworu i również autorem tekstu, dlatego jest mi tym bardziej miło z takiego obrotu spraw. Nie będę ukrywał, że to niesłychanie miłe wrażenie słuchać własnego kawałka w wykonaniu takiego zespołu jak Vader. Ich wersja naprawdę wali po mordzie, ale z drugiej strony muszę przyznać, że sam numer jest mistrzowski i nawet po upływie 26 lat od jego nagrania robi bardzo dobre wrażenie. Pytasz jakich kapel mi brakuje na tej płycie Vader? To nie płyta Traumy, więc to nie moja rzecz jakie numery Peter wybrał i na pewno nie było to łatwe zadanie. Polska scena zawsze była mocna w sensie muzycznym i trzeba by pewnie pięciu takich krążków, aby znalazły się tam numery wszystkich ciekawych i ważnych zespołów z tamtego okresu.

W zeszłym roku wydaliście split z Offence. Co dzieje się w teraz w zespole? Pracujecie na nowym materiałem? Jakie plany koncertowe na najbliższe miesiące?
Obecnie promujemy ostatnie wydawnictwom Traumy, czyli reedycje „Invisible Reality”, o której dzisiaj sporo mówimy, ale to nie znaczy, że nic poza tym się nie liczy. Każdą wolną chwilę spędzamy na komponowaniu nowych numerów, jednak nie wytwarzamy w związku z tym niepotrzebnego ciśnienia i presji, bo po prostu jej nie mamy, ani sami, ani ze strony kogokolwiek innego. Ta płyta powstaje w naturalnym tempie, bez pośpiechu, aby uniknąć bylejakości. Lwia część następcy „Karma Obscura” jest już gotowa, ale myślę, że dopiero w przyszłym roku zakończymy proces komponowania tej płyty i pomyślimy o wejściu do studia. Jeśli chodzi o nasze plany koncertowe, to od czerwca gramy w ratach koncerty promujące „Invisible Reality”. Mamy za sobą gigs w Elblągu, Szczecinie i Gdańsku i mamy zabukowane kolejne, aż do jesieni. Pojawimy się w Inowrocławiu, Dobrym Mieście, Olsztynie, Sandomierzu, Rzeszowie etc.

Serdeczne dzięki za poświęcony czas! Mam nadzieję, że Cię nie zanudziłem. Ostatnie słowa należą oczywiście do Ciebie…
Dzięki również za mila pogawędkę i możliwość zaprezentowania informacji o moim zespole. Zachęcam Was do odwiedzania naszych wszystkich profili i stron, likowania etc. Wspierajcie polska scenę bo bez was ona zdechnie . Stay Traumatized!