Wywiad z Jakubem Maciuszkiem (Grymm)

Grymm to jednoosobowy projekt. Pochodzi z Przemyśla, na jego czele stoi Jakub Maciuszek, który przybliży i wyjaśni nam kilka spraw związanych ze swoją twórczością.

Logo Grymm na materiałach „Bottom” i „Plains” mogło sugerować, że za chwilę osaczy nas piwniczny i ociekający stęchlizną black metal, ale twój projekt nie ma zbyt wiele wspólnego z tym gatunkiem, prawda? Bliżej ci do Meshuggah niż do Darkthrone… (śmiech)
Na początku “Grymm” miał być mieszanką Technicznego Death Metal’u, pełnego dysonansu oraz nutki Meshuggi. Wyszło z tego trochę takie dziwactwo. Ale po wydaniu “The Bottom” szedłem bardziej w stronę Metalu Progresywnego i Djentu, chociaż Djentem nazywać tego nie lubię.

Skoro mowa o gatunkach, z tych wszystkich określeń – ambient, experimental, technical death, progressive metal, avantgarde – którym najchętniej opisujesz swoją muzykę?
Najczęściej opisuję ją jako Metal Progresywny, jednak jest to dosyć obszerny gatunek. Żeby zawęzić powiedziałbym że jest to Thall, z resztą ludzie słuchający moich kawałków też tak uważają.

Grymm jest jednoosobowym projektem. Czym to jest spowodowane? Brakuje ludzi, którzy podzielaliby twoją wizję muzyczną, nie ma chętnych do tworzenia w takich klimatach, czy po prostu sam najlepiej wiesz, co chcesz osiągnąć i co najważniejsze – posiadasz umiejętności, by to zrobić?
Jedno i drugie. W Przemyślu jest raczej mało osób, które wyraziłyby taki sam zapał do słuchania i tym bardziej do grania takiej muzyki. Pisząc materiał sam, mam nad nim stuprocentową kontrolę i wiem co chcę osiągnąć, jaką atmosferę wprowadzić do każdego utworu. Działanie w pojedynkę uczyło i dalej uczy jak muzykę pisać i jak ją nagrać.

Mało kto za tym przepada, ale kilka słów o historii twojego projektu się należy. Czy to jest twój pierwszy zespół i doświadczenie muzyczne? Dajesz!
Moim pierwszym “prawdziwym” zespołem był Crimson Oath, zasiadałem tam na stołku jako perkusista. Nie tworzyliśmy własnego materiału, tylko graliśmy covery “Blekowe”. Po koncercie w “Forcie”, jako support dla Sacrifer’a, zakończyliśmy naszą jakże nie owocną działalność muzyczną… (śmiech) Potem pojawił się punkowy Die2Nite, także grałem tam na stanowisku perkusisty. Jednak nigdy nie wykazywałem entuzjazmu ku przysłowiowym “trzem akordom i darciu mordy”, dlatego szybko stamtąd uciekłem albo mnie wykopali, sam już nie wiem. A po tym wszystkim mianowałem się pseudonimem Grymm i tak teraz sobie rozmawiamy.

Bandcamp podpowiada mi, że masz na swoim koncie dwie EP, cały album, singiel… Jest tego trochę. Coś pominąłem?
Wszystkie materiały, które uważam za godne wypuszczenia w świat udostępniam po ustalonej z góry dacie premiery na Bandcampie, Soundcloudzie i na YouTubie.

Czy Grymm ma za sobą doświadczenia koncertowe? Czy może ze względu na jednoosobowy skład rezygnujesz z tej formy działalności?
Nie koncertuje ze względu na dwa powody: jednoosobowy skład, nie radzę sobie za bardzo z równoczesnym wokalem i grą na gitarze, oraz przez samego mnie, jestem wyjątkowym introwertykiem i na scenie dostałbym po prostu ataku paniki i drgawek (śmiech)

Czy poza Bandcampem twoja muzyka jest jeszcze gdzieś dostępna? Wysyłałeś te utwory do jakiejś wytwórni? Czy jest szansa, że muzyka Grymm pojawi się w dobrych sklepach muzycznych i Biedronce? Płyty leżące na stoisku obok warzyw i pieczywa – o tym marzy każdy muzyk! Ale poważnie podchodząc do sprawy… Jest szansa na fizyczny nośnik? CD, winyl, kaseta? Te ostatnie wracają do łask… Chciałbyś nawiązać współpracę z jakąś wytwórnią, czy wolisz swoją twórczość udostępniać ludziom w inny sposób?
Utwory wysyłałem do kanału YT “ThallTV”, który zgodził się udostępnić mój singiel. Wysyłałem również do innych magazynów i innych internetowych serwisów, jednak bezskutecznie. Co do wytwórni i wydań fizycznych, to nie robiłem tego, gdyż ogranicza mnie budżet w stopniu wysokim. Jednak wydań fizycznych wcale nie wykluczam. Nie bardzo mam pojęcie o tym jak działają wytwórnie, czy będą żądały dużych kwot pieniężnych… Dlatego na razie wszystko jest do pobrania w Internecie.

Twój ojciec, Jarek Maciuszek, jest perkusistą w Cryptic Tales. Gdy tworzysz swoją muzykę, dopuszczasz go do tego procesu? Udzielał ci jakichś rad, sugerował, że coś powinno brzmieć inaczej, że aranż powinien być inny… Czy po prostu sam zajmujesz się wszystkim? Od obsługi wszystkich instrumentów, do rejestracji poszczególnych utworów, produkcji, grafiki…
Mój ojciec bardzo mi pomógł zwłaszcza przy pierwszych dwóch płytach, głównie motywacją, ale także nagraliśmy razem chórki w refrenie utworu “Plains” oraz darcie słowa “Nacken! Bäckahästen!” w utworze “Bäckahästen”. Resztę robiłem i dalej robię sam. Grafikę, Nagranie, Teksty, Melodie, Mix, Mastering.

Najnowszy materiał to EP „962”. Co kryje się za tym tytułem? Opowiedz nam o tym materiale. Gdzie został nagrany? Czy całość to dźwięki premierowe?
962 jest to numer katalogowy obiektu SCP (Secure Contain Protect). SCP są to nadprzyrodzone obiekty, miejsca a nawet zdarzenia. Jest to taka jakby współczesna fantastyka naukowa pisana przez ludzi z całego świata. A jako że SCP 962 jest jednym z moich ulubionych, postanowiłem napisać o nim płytę. Opisuje ona z punktu widzenia 962, czym jest, co robi, by upodobać się rasie ludzkiej. Materiał został w całości nagrany w moim studiu domowym, czyt. sypialnia.

Czym jest wieża z drugiego utworu, który znalazł się na EP „962”?
Jest to wielka metalowa, spiralna oraz myśląca wieża. Znajduje się niewiadomo gdzie i nie wiadomo jak się tam znalazła. Próbuje ona nawiązać kontakt z ludźmi wysyłając im listy wykonane ze zwierzęcej skóry, balonami – także ze zwierząt. Bardziej szczegółowy opis można znaleźć na stronie “Fundacja SCP”.

Teksty Grymm są tylko dodatkiem do muzyki, czy traktujesz je na równi z dźwiękami? O czym w nich opowiadasz?
Teksty jako wypełniacze do muzyki uważam za bardzo, ale to bardzo głupie posunięcie, więc piszę je zawsze z myślą o jakimś przesłaniu. Niestety nie jestem w tej dziedzinie najlepszy, a nawet przeciętny, jednak staram się w fajny sposób wprowadzić do muzyki. Uwielbiam surrealistyczne obrazy H.R Gigera i Beksińskiego, dlatego staram się wymyślić różne historie dziejące się w otchłani ich sztuki.

Jakich dźwięków słuchasz prywatnie? Jakie płyty najczęściej lądują w twoim odtwarzaczu?
Meshuggah – Obzen, Vildhjarta – Måsstaden, FTSD – Sol Niger Within, Grorr – Anthill, Soreption – Engineering the Void, Wintersun – Wintersun, Daemogog – Ancient Extradigestional Rites oraz Aphex Twin – Selected Ambient Works 85-92. Uwielbiam je wszystkie z całego mojego serca.

Czujesz się częścią przemyskiej sceny muzycznej? Powiem szczerze, że nazwa twojego projektu raczej nie pada przy tak zwanych rozmowach przy piwku… Wolisz stać na uboczu i po prostu robić swoje?
Nie jestem pewien czy czuję się jej częścią. Robię muzykę, mieszkam w Przemyślu, ale to chyba za mało. Raczej tutaj nikt o mnie nie słyszał oprócz paru osób. Z resztą jest to dosyć niszowy gatunek metalu, więc tutaj raczej nie spodziewałbym się wielu odbiorców. Bardzo chciałbym, żeby moja muzyka została usłyszana, pewnie jak każdy muzyk, dlatego wolałbym być bardziej w środku niż na uboczu.

Twój następny krok to? W prywatnej wymianie zdań wspominałeś coś o zupełnie nowym materiale…
Szykuje się nowa płyta “In the Books” zapowiedziana singlem “Tongues” ale na razie data wydania pozostaje zagadką dla mnie i wszystkich, jedna EPka, singiel. Jestem także w trakcie pisania kolejnego pełnometrażowego albumu.

Dziękuję za poświęcony czas.
Także wielce dziękuję.

https://grymm.bandcamp.com/