Wywiad: Lindsay Schoolcraft (Cradle Of Filth)

Cradle Of Filth oprócz charakterystycznego brzmienia, wyjątkowego wokalu Dani’ego i całej tej, nazwijmy to, „wampirystyczno-horrorowej” otoczki, na tle innych podobnych kapel, wyróżniała jeszcze jedna rzecz – obecność kobiecego wokalu. Czasy oryginalnej wokalistki odpowiadającej za tzw. „backing vocals” – Sarah Jezebel Deva, skończyły się dawno temu. Po niej były jeszcze (bodajże) trzy panie, jednak moim skromnym zdaniem żadna swoim poziomem muzyczno-wokalnym nie dorównywała tej, która to zaszczytne miejsce piastuje od 2013 roku. Lindsay Schoolcraft, bo o niej mowa, doskonale zgrała się z zespołem i dziś jest kimś więcej niż szeregowym członkiem grupy, współodpowiada za brzmienie i kompozycje. I dobrze, ponieważ dziewczyna jest profesjonalnym muzykiem, nie tylko śpiewa, ale gra na kilku instrumentach – pianinie, harfie, czy wiolonczeli. Na co dzień mieszka w Kanadzie, ale tak naprawdę jeździ z COF po całym świecie. Skromna, komunikatywna i zawsze uśmiechnięta, często podkreśla jak dumna jest z grania w Cradle Of Filth i przyjaźni, która łączy ją z liderem grupy. Jako, że jakiś czas temu złapałyśmy ze sobą kontakt, postanowiłam zapytać ją o kilka interesujących mnie rzeczy…

 

Marlena Darocha: Cradle Of Filth niebawem wyda nowy album. Będzie to twój drugi album z zespołem. Jaki muzycznie będzie? Jak możesz go porównać do poprzednich?

Lindsay Schoolcraft: To dużo dojrzalszy krok naprzód w porównaniu do „Hammer of the Witches”. Postaraliśmy się aby nowy album był cięższy, bardziej ekscentryczny i przemyślany. Miałam możliwość wniesienia paru własnych pomysłów. Jestem wdzięczna chłopakom, że znów mi zaufali. Generalnie jest bardzo podobny do poprzedniego, ponieważ nagrany w tym samym składzie. Jest na nim jednak kilka niespodzianek. Daliśmy z siebie jeszcze więcej niż poprzednio.

MD: Pracujesz również nad swoim solowym albumem jako Schoolcraft. Kiedy usłyszymy twój własny materiał?

LS: Pracuję nad swoim debiutanckim albumem od roku, tak pomiędzy trasami. Coś powinno pojawić się końcem tego roku. Materiał będzie zmiksowany przez znaną w rockowym świecie osobę, z którą współpracuję. Jestem tym bardzo podekscytowana!

MD: Jesteś profesjonalistką. Posiadasz wykształcenie muzyczne. Powiedz, czy jest to pomocne przy tworzeniu muzyki metalowej?

LS: Cieszę się, że zanim trafiłam do Cradle Of Filth przeszłam całą ścieżkę edukacji muzycznej. Teoria i technika jest bardzo pomocna. Nie jestem „naturalnym” muzykiem, więc muszę odrabiać swoją pracę domową. W przyszłości mam zamiar wrócić na uniwersytet i zostać wykładowcą akademickim.

MD: A propos Cradle Of Filth, przypomnij proszę jak trafiłaś do zespołu? Jestem ciekawa, czy masz swój ulubiony album i utwór COF?

LS: Znaleźli mnie na Facebook’u przez znajomego. Moim ulubionym albumem COF jest „Midian”, a utworem „Honey and Sulphur”.

MD: Mieszkasz w Kanadzie. Nie myślałaś, żeby przeprowadzić się do Europy, żeby być bliżej swojego zespołu? Jak w ogóle wyglądają wasze próby?

LS: Kocham tu żyć i jestem dumna, że jestem Kanadyjką. Nie chciałabym opuszczać swojego kraju. To świetne miejsce do życia i wrastania. Cieszę się, że moi dziadkowie postanowili tu wychowywać moich rodziców. Jeśli chodzi o próby, zwykle spotykamy się na nich raz lub dwa razy do roku. I zwykle jest to Anglia lub Czechy.

MD: Zawsze podkreślasz, że Dani jest twoim prawdziwym przyjacielem. Powiedz, co takiego najbardziej w nim cenisz?

LS: Uważam Dani’ego za dobrego przyjaciela, ponieważ lubię jego towarzystwo i rozmowy z nim. Jest śmieszny i dowcipny. Zawsze ma coś pouczającego do powiedzenia lub po prostu opowie jakąś historię. Troszczy się o mnie, kiedy jesteśmy w trasie. Ciężko jest znaleźć takiego dobrego kumpla w zespole. Uważam się za szczęściarę, że go mam. Dla mnie jest po prostu kolejnym świetnym przyjacielem, a nie osobą popularną.

MD: Wracając do twojej osoby. Jak wygląda u ciebie proces tworzenia muzyki? Co przychodzi najpierw?

LS: Zwykle pomysł na muzykę przychodzi najpierw. Czasem wraz z tekstem. Większość piosenek słyszę w swojej głowie. Często także się dostosowuję. Jak na przykład pracując z Cradle, robię różnego rodzaju dodatki i wypełniam luki. Czasami jest tak, że gram na pianinie i coś przychodzi mi do głowy. To zależy od dnia i od utworu.

MD: Powiedz coś więcej o twoich muzycznych inspiracjach? Ulubieni artyści?

LS: Byłam zawsze wielkim fanem pierwszych albumów Evanescence, a także The Birthday Massacre. Zawsze mnie inspirowali i wywarli na mnie wpływ, jako muzyka i twórcę. Pozostałe ważne dla mnie zespoły to Vast, Bork, Dimmu Borgir, Korn, Kittie i We Are The Fallen.

MD: Gdybyś nie zajmowała się muzyką, co byś robiła?

LS: Kiedy nie robię muzyki, zwykle czytam książki albo gotuję. Jestem trochę nudna, bo wszystko związane jest u mnie z muzyką. Ale to jest ok! Ponieważ czasem potrzebuję tej „nudy”, żeby się naładować. Muszę przyznać, że osiemdziesiąt procent mojego tygodnia kręci się wokół muzyki. No, ale to jest jak najbardziej w porządku, bo robię to, czym się pasjonuję. Ostatnio zainteresowałam się sztuką makijażu artystycznego, co uważam za bardzo ciekawe.

MD: Wracając jeszcze na chwilę do wątku kanadyjskiego. Jestem ciekawa jak wygląda tamtejszy rynek muzyczny? Są jakieś różnice w porównaniu do europejskiego?

LS: Niestety w Kanadzie nie ma dużego rynku metalowego. Właściwie tylko w Quebec’u coś się dzieje. Mamy naprawdę niesamowitych artystów pochodzących stamtąd. Wielu miało na mnie bezpośredni wpływ, ale o ich twórczości niewielu słyszało. Takie zespoły, jak Scratching Post, Bif Naked, 3 Days Grace, Our Lady Peace, czy Sarah McLachlan. Lepsze czasy dla kanadyjskiego rocka były w latach 90 i w początkach ubiegłej dekady, ale wszystko z czasem zaczęło iść w stronę popu, hip-hopu, czy country. Byłoby świetnie, gdyby pojawiły się jakieś nowe rockowe albo metalowe zespoły, które miałyby szansę zaistnieć poza granicami kraju… Czas pokaże.

MD: Grasz z COF dużo koncertów. Powiedz, jakie miejsca szczególnie utkwiły ci w pamięci? Jak wspominasz ostatni wasz koncert w Polsce (Katowice)?

LS: Polski koncert był świetny, i chcielibyśmy móc zobaczyć więcej waszego kraju! Jest tyle niezapomnianych koncertów, że ciężko wybrać! Każdy z nich jest wyjątkowy na swój sposób.

MD: A jeśli mowa o koncertach… Planujecie trasę w związku z premierą nowego albumu? Mam nadzieję, że zobaczymy was w Polsce…?

LS: Oczywiście! Mam nadzieję! Kiedy będą już znane szczegóły, będą dostępne na naszych stronach social media.

MD: Dziękuję za rozmowę! Czy chciałabyś coś przekazać polskim fanom COF?

LS: Dziękuję za wasze wsparcie, mam nadzieję, że wrócimy do was szybko! I mam również nadzieję, że spodoba wam się nowy album!

 

fot. Naps Entertainment Melissa Matheson, Madness Inspiring Images, Tim Tronckoe Photography, Florian Stangl Metal-Fotos.de