Wywiad: Esa Holopainen, Tomi Joutsen (Amorphis)

Mimo, że uchodzę za specjalistkę od fińskich kapel, Amorphis słucham stosunkowo krótko. Tak, wiem, ciężko w to uwierzyć. Cóż, klasykę się czasem pomija. Mój „intensywny romans” z ich muzyką rozpoczął się jakieś trzy lata temu, kiedy to pojawiło się wydawnictwo „Under The Red Cloud”. Potem był koncert we wrocławskim Alibi i „przepadłam” na dobre. Muszę przyznać, że aktualny Amorphis odpowiada mi bardziej niż ten dawny, a Tomi Joutsen to dziś mój wokalista numer jeden. Nie dziwi więc fakt, że skorzystałam z możliwości przedpremierowego odsłuchu najnowszej płyty „Queen Of Time” oraz spotkania z Tomi’m i Esą w warszawskiej siedzibie Mystic Production. Udało nam się przeprowadzić krótką rozmowę na temat nowego albumu podczas ich napiętego w tych dniach, europejskiego press tour’u. Zapis poniżej.

 Kim jest tytułowa „Królowa Czasu”? Powiedzcie coś na temat konceptu najnowszej płyty?

Tomi: „Queen Of Time” nie jest typowym koncept albumem. Tytułowa „królowa” nie odnosi się także do nikogo konkretnego. To po prostu tytuł płyty nawiązujący ściśle do tekstów i historii (dotyczących człowieka i jego poszukiwania, odnajdywania i zapominania, a także kosmicznych siłach wpływających na narodziny i śmierć – przyp. aut.) napisanych przez Pekka Kainulainen’a. Myślę, że to prosty i zarazem piękny tytuł.

Pracowaliście ze znanym szwedzkim producentem Jens’em Bogren’em (m.in. Opeth, Kreator, Amon Amarth, Moonspell – przyp. aut.). Dlaczego akurat z nim i jak wyglądała praca nad nową płytą?

Esa: Nagrywaliśmy z Jens’em poprzedni album „Under The Red Cloud”. Z tamtym albumem odnieśliśmy spory sukces, więc postanowiliśmy kontynuować naszą współpracę. Jens to świetny producent, który niewątpliwie odpowiada za sukces tamtego wydawnictwa. Ma mnóstwo niesamowitych pomysłów i jest między nami „chemia”. Bardzo dobrze się nam pracowało nad nowym albumem i zrobił na nim wiele świetnych rzeczy, zwłaszcza orkiestracje i partie chóru.

Właśnie… Powiedzcie coś więcej o tym chórze i muzykach, którzy udzielają się na nowej płycie?

Esa: Pochodzą z Izraela.

Czy to przypadkiem nie ci sami muzycy, którzy wzięli udział w nagrywaniu poprzedniego albumu Moonspell’a („Extinct” – przyp. aut.)?

Esa: Tak, możliwe. To znajomi Jens’a.

Tomi: Dobrze współpracować z taką osobą, jak Jens, która ma takie kontakty. Nam ciężko by było znaleźć takich profesjonalnych muzyków. Wszystkie te partie to jego pomysły.

Jak opisalibyście muzyczną zawartość „Queen Of Time”?

Tomi: Bardzo ciężko opisać nowy album słowami, ponieważ dzieje się na nim bardzo dużo różnych rzeczy…

Mam wrażenie, że w porównaniu do jego poprzednika jest bardziej dynamiczny, bardziej „naturalny” i „organiczny”, bardziej progresywny, ale też w jakimś sensie „przebojowy”…

Esa: Dokładnie taki jest! Nie mamy nic więcej do dodania! (śmiech)

Tomi: Myślę, że najważniejszą różnicą pomiędzy nowym albumem a „Under The Red Cloud” jest to, że nowy materiał jest bardziej epicki – głównie ze względu na orkiestracje oraz drobne detale. Oczywiście w podstawach jest podobny do swojego poprzednika, ale jest w nim coś takiego, że kiedy go słuchasz pierwszy raz, to możesz być zaskoczony.

Na przykład pierwszym utworem na płycie („The Bee” – przyp. aut.)…

Tomi: Pierwszy utwór to jedynie jedna z rzeczy, które mogą zaskoczyć.

Jeśli już mowa o „The Bee”, jest jednym z moich ulubionych na płycie, zaraz obok „Wrong Direction” i „The Golden Elk”. Świetne numery!

Tomi: Super! Dziękuję!

A jakie kompozycje z „Queen Of Time” są Waszymi ulubionymi?

Esa: Trudno powiedzieć. Lubię album w całości, ale myślę, że najbardziej utwór „Daughter Of Hate” i „Pyres On The Coast”. W „Daughter…” jest sporo progresywnych elementów, jest tam także fragment, w którym recytuje sam Pekka (autor tekstów – przyp. aut.) – to bardzo fajny moment tego utworu.

Tomi: Moim ulubionym jest bez wątpienia „Daughter Of Hate”. Jest agresywnym i jednym z najcięższych numerów na płycie, w którym bardzo dużo się dzieje. Album w całości słuchałem może ze dwa razy, pierwszy raz kilka tygodni temu w Helsinkach, podczas naszego pierwszego odsłuchu.

Wyjątkową kompozycją na płycie jest również „Amongst Stars”, w której gościnnie wystąpiła Anneke van Giersbergen. Powiedzcie coś o tej współpracy?

Esa: Z Anneke pracowaliśmy poprzednio (m.in. „Her Alone” – przyp. aut.) i naturalne dla nas było, że to ona będzie kobiecym wokalem na nowej płycie. Jens’owi również spodobał się ten pomysł. Anneke była wówczas w trasie i dograła swoje wokale „na odległość”.

Tomi: Tak, Anneke dograła wokale w Holandii. Nie musiała przyjeżdżać do Szwecji. Jens wysłał jej wszystkie pomysły. Świetnie, że mamy ją na płycie!

„Amongst Stars” to piękna piosenka…

Tomi: Tak, jest bardzo piękna. I chyba najbardziej „chwytliwa” na płycie. Masz ochotę słuchać jej na okrągło.

I Anneke to bardzo dobra wokalistka, jedna z najlepszych…

Tomi: Zgadza się! To dla nas duże wyróżnienie!

Ponad tydzień temu zaczęliście nagrywać nowy teledysk. Kiedy możemy się go spodziewać?

Esa: Myślę, że pojawi się pod koniec kwietnia. Została nam reszta zdjęć do nakręcenia w przyszłym tygodniu. Potem reżyser będzie wszystko składał. Klip będzie świetny, Tomi kręcił zdjęcia w Norwegii…

Tomi: Tak, jest w nim prawdziwa Norwegia! Spędziłem tam trzy dni. Było bardzo zimno! Krajobrazy są naprawdę niesamowite, pasują do epickości piosenki.

Do którego utworu powstaje teledysk?

Tomi: „Wrong Direction”. Właściwie pierwsze video pojawi się jutro (rozmawiamy dzień przed premierą „The Bee” – przyp. aut.) – będzie to lyric video. Mamy także w planach nieco później drugi teledysk.

Planujecie trasę promującą „Queen Of Time”? Kiedy?

Tomi: Najpierw mamy kilka dat podczas letnich festiwali, między innymi Wacken, czy Hellfest we Francji. Wcześniej, na początku lata mamy bardzo małą japońską trasę, dosłownie dwa koncerty. Potem mamy północno-amerykańską trasę z Dark Tranquillity i Moonspell’em. Później trasa po Finlandii i pod koniec roku będzie europejska trasa.

Przyjedziecie również do Polski?

Tomi: Podczas pierwszego etapu trasy powinniśmy również przyjechać do Polski. Oczywiście teraz nie mogę tego obiecać, bo żadne terminy nie są jeszcze ustalone, ale bezwzględnie powinniśmy tu przyjechać! W Polsce jest świetna scena metalowa…

I wielu fanów Amorphis…

Tomi: Tak!

Tomi, i jeszcze ostatnie pytanie do Ciebie odnośnie Hallatar (projekt założony wraz z Juha Raivio i Gas’em Lipstick’em w hołdzie Aleah Starbridge – przyp. aut.)… Czy planujecie jakieś koncerty również poza Finlandią?

Tomi: Mamy w planach jeden koncert na festiwalu w Szwecji. Ja jestem teraz zajęty z Amorphis i nie mam czasu. Zagramy dwa koncerty w Finlandii, ale to wszystko póki co. Nie wiem, co wydarzy się w przyszłości. Pozostali muzycy też nagrywają albumy, na przykład Gas Lipstick z poprzednim basistą Amorphis w Flat Earth. Także każdy z nas jest teraz bardzo zajęty. Trudno cokolwiek powiedzieć na tę chwilę.

Dziękuję Wam za rozmowę! Czy chcecie cos przekazać Waszym polskim fanom?

Esa: Koniecznie sprawdźcie nasz nowy album „Queen Of Time”! Zdecydowanie świetnie będzie przyjechać tu na koncerty! Trochę czasu już minęło od naszych ostatnich koncertów w Polsce…

Tomi: W Polsce jest bardzo dużo fanów metalu i dużo dobrych zespołów! Świetnie będzie znów tu zagrać! Mam nadzieję, że fani przesłuchają nasz nowy album… Jest na nim kilka rzeczy do odkrycia! (śmiech)

Rozmawiała: Marlena Darocha