V.A. – Infected by Old School (2016)

Jakoś mało ostatnio splitów na naszym podwórku się wydaje. Mi ten format odpowiada najbardziej wtedy gdy oprócz dobrze mi znanych nazw pojawiają się również takie, które zupełnie nic mi nie mówią. I tak jest właśnie w przypadku wydanego na początku tego roku nakładem Defense Records materiału o wszystko mówiącej nazwie „Infected by Old School„. Na pierwszy ogień idzie Cemetery Whore ze swoim, wcześniej niepublikowanym w wersji fizycznej, demkiem „Into the Cunt of the Cemetery Whore” z 2015 roku. I już po pierwszych dźwiękach wiemy, że „Old School” w nazwie splitu nie jest przypadkiem. Panowie są ewidentnie zainfekowani muzyką Autopsy. Dostajemy nisko zagrany, zgruzowany death metal z grobowym wyziewem. Na pierwszy plan został wysunięty dudniący bas i prosta, świetnie napędzająca całość perkusja. Trochę w tym wszystkim zgubiły się niestety gitary. Brzmienie brudne, typowo garażowe ale przy tego typu muzyce dodaje to tylko uroku. Na deser mamy też nieźle odjebany cover Celtic Frost. Całość jak najbardziej na plus i choć daleki jestem od przesadnego zachwytu to chętnie sprawdzę jak Cemetery Whore wypadnie na dłuższym dystansie. Jedziemy dalej. O Nuclear Holocaust pisałem już jakiś czas temu. Materiał ze splitu pokrywa się z demówką „Mutant Inferno” wydaną przez zespół więc nie ma sensu pisać drugi raz tego samego – moją przychylną recenzję możecie zobaczyć w archiwum. Warto jednak w tym miejscu napisać, że wypuszczony własnym sumptem cdek był limitowany do 100 sztuk i nie jest już dostępny, dlatego jeśli ktoś nie posiada go jeszcze w kolekcji to ma okazję nadrobić zaległości, do czego z resztą zachęcam. Przyszła pora na Hell United. Kapelę oczywiście znam, jednak tutaj dostajemy wcześniej niepublikowanego reha z 2014 roku. Tarnowianie średnio pasuje mi do pozostałej trójki, ale to właśnie tych dwóch kawałków byłem najbardziej ciekaw patrząc na tył okładki. Nie powiem, że się zawiodłem, ale oczekiwałem chyba trochę więcej po tak doświadczonej hordzie. Jak na Hell United przystało dostajemy solidny black/death z odpowiednim wyważeniem szybkich blastów i klimatu budowanego przez riffy i wokal. Bardziej do gustu przypadł mi drugi kawałek – „Morbid Gnosis – Innocence & Panic„, zwłaszcza przez ten posępny, powtarzający się często riff, który mocno wwierca się w głowę. Cholera, narobiłem sobie tylko smaka i po napisaniu tej recki jak nic na talerz powędruje „Aura Damage„. Na koniec dostajemy ożywczego kopniaka w ryj w postaci materiału Necrosodomistical Slaughter. Promówka ta również nie była wcześniej publikowana na fizycznym nośniku, a jako jedyna ze wszystkich została zarejestrowana w studiu co oczywiście słychać na pierwszy rzut ucha. Panowie się rozhasali i dali nam aż dwadzieścia numerów. Tak, zgadliście, grają grind. Nie jestem za dużym miłośnikiem takiego grania, ale nie mogę powiedzieć, że się wymęczyłem. Jest różnorodnie, jest na poziomie, a ta z pozoru duża ilość numerów zlatuje w mgnieniu oka. Fani gatunku zdecydowanie powinni po ten materiał sięgnąć. Od oceny punktowej się wstrzymam, ale to naprawdę dobry i dość różnorodny split. Świetna okazja by sprawdzić dwa świeże zespoły na naszej scenie i zobaczyć co słychać u dwóch kapel, które zagrzały już sobie miejsce w rodzimym undergroundzie.