Thunder – Rip It Up (2017)

Thunder to żywa legenda. Zespół nie osiągnął może takiej popularności jak rozchwytywani AC/DC, Def Leppard czy Deep Purple, ale w moim osobistym rankingu hard rockowych weteranów znajduje się na bardzo wysokim miejscu. Ucieszyło mnie więc strasznie, że panowie powracają z nowym albumem. Wydane w ostatnich latach płyty koncertowe czy kompilacyjne mogły zamęczyć nawet najbardziej zagorzałego fana, który cały czas miał nadzieję, że album studyjny w końcu nadejdzie. W 2015 roku dostaliśmy świetne „Wonder Days”, a w 2017 Thunder idzie za ciosem i dostarcza nam kolejne dopracowane wydawnictwo – „Rip It Up”. Ta płyta nie ma słabych punktów. Od początku do końca dostarcza słuchaczom dokładnie to na co czekali. Dostajemy jedenaście, zakorzenionych w klasycznym rocku, utworów o zabarwieniu bluesowym. Thunder doskonale wie jak wskrzesić ducha lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych. Panowie nie chcą gonić za trendami i listami przebojów. Od każdego z kawałków zawartych na „Rip It Up” bije szczerość i autentyczna radość z grania. Na najnowszym dziele Thunder nie ma miejsca na przypadkowe dźwięki i „zapychacze”. Słuchając tej płyty czujemy, że jest to materiał spójny, czujemy tę konsekwencję, która towarzyszy muzykom przez cały czas jej trwania. Ogromnie cieszy mnie, że Anglicy zdecydowali się nagrać płytę do bólu klasyczną, zdając sobie sprawę, że niczego już nie muszą udowadniać. Wszystkim fanom klasycznych dźwięków z czystym sercem polecam nowy krążek Thunder. Myślę, że o kolejne wydawnictwo możemy być spokojni.

Posted Under