The Sarcophagus – Beyond This World’s Illusion (2017)

Tureckie Sarkofagi nakurwiają black metal co prawda od roku 1996, ale ewentualnych fanów nie rozpieszczają nadmiarem wydawnictw. Dość powiedzieć, że „Beyond” to dopiero ich druga pełna płyta, a mój tak naprawdę pierwszy kontakt z ich muzyką. Poniekąd pierwszy, bo z nazwą się nie zetknąłem, ale dźwięki jakie można tu znaleźć grano już tysiące razy i jak zawsze nie jest to żadną przeszkodą by cieszyć się kolejną porcją piekiełka. Jednak na tym nie koniec, bo mimo tego, że brzmi to znajomo, to jest w tym jednocześnie nawet coś wciągającego. Już przy pierwszym kawałku autentycznie poczułem się jakbym znowu po raz pierwszy słuchał „Mother North”. Unosi się nad tym krążkiem ten skandynawski klimat, rozbrzmiewają tutaj te specyficzne melodie, a cobyśmy się nie ponudzili, to zmieniają się tempa, pojawiają się łagodniejsze motywy, następują przetasowania riffów, jednym słowem panowie włożyli w to niemało pracy i zależało im na tym, żeby nie pozabijać nas monotonią, a to sobie akurat w tej płycie cenię i wyszło im to nie najgorzej. Tak samo jak cenię sobie siarczane popisy wokalisty sprowadzonego aż z Rosji, który swoim głosem wnosi sporo zła, co jest oczywiście na plus. Instrumentaliści Burak i Ozan nie wywrócili gatunku do góry nogami, ale wydobyli z niego sporo dobrego, bez pierdoletów, ozdobników i walenia w bambus. Konkretna, dobra robota. Po prostu nie oczekujcie cudów, a wówczas trzy kwadranse solidnego tła macie zapewnione. Może i zdarzają się mniej angażujące momenty, nie porwie Was dosłownie każda minuta tej piekielnej rozróby, ale najważniejsze w tym wszystkim to, że te słabsze momenty nie przysłaniają arsenału fajnych, rozgrzewających motywów, co sprawia że wchodzimy tutaj lekko w wyższe rejony skali ocen. Dla mnie była to zacna odskocznia od codziennego wałkowania death metalu. W sam raz na kilka odsłuchów, nic ponadczasowego.