Szept/Hunger – Krzyk Czarnej Ziemi/Omnia Moritur (2017)

Hell is Here Productions istnieje sobie w podziemiu bodajże od 2008 roku. Działa konsekwentnie i wypuszcza kolejne wydawnictwa swoim tempem. Jedno z tych wydawnictw trafiło własnie do mnie. Jest to split, i bardzo dobrze się złożyło, bo splitów dawno u nas nie było. Zarówno Szept jak Hunger dopiero zaczynają i na swoim koncie mają po jednej demówce. Obie te kapele grają black metal i prezentują jego surową odmianę. Na pierwszy ogień idzie Szept, który swoją połówkę splitu zatytułował „Krzyk Czarnej Ziemi”. Dostajemy tutaj dwa kawałki (nie licząc intra i outra) obskurnego, mocno melodyjnego czarnego metalu, który muzycznie nawet się broni, ale wokalnie jest dla mnie nie do przyjęcia. Ten zdecydowanie najsłabszy element został wyeksponowany bardzo mocno i momentami zagłusza wręcz całe tło. A instrumentalnie nie jest najgorzej. Mamy tu mocno zaznaczony klimat lat 90-tych, sporo klawiszowych wstawek dodających tego specyficznego charakteru. Panowie kombinują aby nie zanudzić słuchacza. Kawałki posklejane są z prostych patentów jednak jest ich wystarczająco dużo by nie nużyły swoją wtórnością. Na próżno oczywiście szukać tutaj oryginalności, ale gdyby nie te koślawe partie wokalu byłoby nieźle. Hunger z kolei od samego początku prezentuje nieco agresywniejsze podejście do tematu. Tutaj również koło nie zostaje wymyślone na nowo. Dość chwytliwe, proste granie w niewesołym klimacie. Cechą wspólną tych dwóch kapel jest niestety słaby wokal, który również w Hunger przeszkadzał mi najbardziej, choć nie tak mocno jak w przypadku Szeptu. Klimatem kapele dobrały się idealnie i eksplorują dość podobne rejony czarnego metalu. Hunger robi to jednak w dosadniejszy sposób. Tak jak wspomniałem na początku – obie kapele dopiero co zaczynają i ciężko stwierdzić czy i w jakim kierunku się te projekty rozwiną. Póki co jest to black jakich wiele, raczej ze średniej półki, który zainteresuje tylko maniaków sprawdzających totalnie wszystko co ukazuje się u nas z metką „black metal”. Jak to ze splitami mamy w zwyczaju – nie wystawiamy oceny punktowej.