Sun Q – Charms (2017)

Ostatnio miałem trochę przerwy jeśli chodzi o recenzje, ale kupka wstydu, która rosła z tygodnia na tydzień nie pozwoliła mi dłużej zwlekać. Na pierwszy ogień idzie więc wydany niedawno debiutancki album Sun Q. Nie znałem wcześniej tego zespołu a pierwsze skojarzenia po zerknięciu na okładkę powędrowały w stronę stonerowych, przepełnionych fuzzem brzmień. Nie pomyliłem się za bardzo, ale ograniczyć muzykę zawartą na „Charms” po prostu do stonera byłoby wielce nieuczciwe. Mamy tu mnóstwo patentów znanych z klasycznych hard rockowych płyt lat 70-tych. Momentami zostajemy zaszczuci posępnym klimatem w stylu utworów Black Sabbath, a w to wszystko wkrada się jeszcze nuta psychodelicznego rocka o staroszkolnym zabarwieniu. Idealnie wpasował się również hipnotyzujący wokal Eleny Tiron. Na prawdę ciężko przyczepić się do tej płyty od strony wykonawczej czy producenckiej – wszystko się tutaj zgadza. W głowie jednak ciągle pozostaje myśl, że to wszystko ograne zostało już setki razy. W ostatnim czasie dużo mieliśmy kapel, które próbowały oddać ducha lat 70-tych. Najlepszym przykładem będą tutaj chociażby Kadavar czy Blues Pills. W ten cały nurt idealnie wpisuje się również Sun Q, a co najważniejsze nie odstaje mocno na ich tle. „Charms” to bardzo dobry debiut, który choć czasem przewidywalny do bólu, potrafi zatrzymać przy sobie słuchacza. Ja wrócę do niego pewnie jeszcze nie raz, a wam polecam zapoznać się z tym wydawnictwem jeśli takie klimaty wam robią.