Silva Nigra – Světlonoš (2016)

Czesi z Silva Nigra swoje lata już na karku mają, a wydany w ubiegłym roku „Světlonoš” to zdaje się siódmy pełny album w ich dorobku. Panowie nigdy przesadnie nie kombinowali i nie ukrywali jaka muzyka im po głowach chodzi. Podobnie jest w przypadku tego albumu. Mamy tutaj siedem kawałków (w tym jeden instrumentalny) gdzie czorny metal wiedzie prym. Silva Nigra nie kombinuje i dostarcza nam utwory zbudowane na bardzo prostych patentach, nawiązujących bardziej do początków tego gatunku niż dzisiejszych wynalazków, na przykład z dopiskiem „post”. Dostajemy więc niechlujne, brudne brzmienie gitar, perkusję, z wyraźnie zaznaczoną mocną stopą i werblem, napędzającą całość oraz wokal, który także nie sili się na oryginalność i momentami jest mocno monotonny. No i melodie, dużo niepokojących i zadziornych melodii. Słyszeliśmy to wszystko już milion razy, ale „Světlonoš” to koniec końców album, którego bardzo dobrze się słucha, tak po prostu. W skład Silva Nigra wchodzą kolesie, którzy znają się na rzeczy i dokładnie wiedzą co chcą osiągnąć na swoich wydawnictwach. To najzwyczajniej w świecie słychać, już od pierwszych sekund. Nie mamy tu do czynienia z najlepszym albumem w dyskografii Czechów, nie jest to też płyta oryginalna i innowacyjna, ale nie taka też jej rola. Silva Nigra to black na dobrym poziomie, który może być w stanie zainteresować fanów tego gatunku.