Sauron – Wara! (2016)

Ni stąd ni zowąd pojawiła się zapowiedź nowego Saurona. Nie spodziewałem się zbyt wiele po tej płycie, kiedy jednak w sieci pojawił się pierwszy numer promujący „Wara!” obiecałem sobie sprawdzić ten krążek po premierze. Już teraz mogę śmiało powiedzieć, że powinniście zrobić to samo. Sauron dostarcza nieco ponad trzydzieści minut pagan/black metalu i robi to w świetnym stylu. Jeśli bliska jest wam twórczość Quorthona to nie powinniście się zastanawiać ani chwili. Sauron czerpie z kultowego Bathory i słychać to już od pierwszych sekund obcowania z płytą. Świetnie odegrany cover „Enter the Eternal Fire” też nie znalazł się tu przecież przez przypadek. Podniosła atmosfera połączona została z naprawdę chwytliwymi riffami.  Niezłe teksty i brzmienie, które pomimo współczesnego charakteru nie straciło wiele ze swej surowości i agresywności również zrobiły swoje. Nie ma co czarować – Sauron gra prosto ale konkretnie. Nie znajdziemy tutaj niepotrzebnych udziwnień, ta muzyka po prostu sunie do przodu przez cały czas. Album trwa trochę ponad dwa kwadranse, ale bez problemu można go wałkować kilka razy pod rząd. Wszystko się tutaj zgadza – od muzyki, przez teksty, aż po okładkę. Szkoda tylko, że finalnie na digipacku dostajemy jej trochę rozpikselowaną wersję. Płyta pozostawia lekki niedosyt, chciałoby się zdecydowanie więcej takiej muzyki. Mam nadzieję, że niebawem coś nowego od Sauron się pojawi i będzie to utrzymane dokładnie w takiej stylistyce, bo po co zmieniać coś co działa zajebiście?