Saule – Saule (2017)

Saule to kapela powstała zaledwie dwa lata temu. Możliwe, że nie słyszeliście tej nazwy wcześniej, ale zapewniam was już na samym początku, że warto ją zapamiętać. Debiutancki album, który ukazał się w tym roku dzięki włoskiej Avantgarde Music nie daje nam nadziei na nową, prężnie rozwijającą się grupę. Przedstawia nam za to zespół kompletny, który doskonale wie co i jak chce grać. Panowie prezentują nam na swoim debiucie cały wachlarz możliwości. Poruszają się bez problemu zarówno w progresywnych połamańcach, post-rockowych, budujących napięcie fragmentach jak i cięższych, metalowych riffach. Co najważniejsze jednak – łączą te elementy bardzo sprawnie i spajają w jedną, idealnie współgrającą całość. Zdaje sobie sprawę, że i „post rock” i „progresywność” mogą odstraszyć część czytelników, zwłaszcza, że ostatnio „post wynalazków” na scenie mamy sporo. „Saule” nie jest jednak na pewno albumem dla zamkniętych na nowe brzmienia słuchaczy. Najchętniej do wcześniejszych określeń dorzuciłbym jeszcze „atmospheric” co przerazi kolejnych czytających, którzy w głowie mają nudne, 15-to minutowe plumpy. Saule bardzo dobrze buduje napięcie, gra słuchaczowi na emocjach, powoduje, że czujemy swego rodzaju niepokój. Tworzone przez zespół kompozycje potrafią zainteresować, nie są tylko zbiorem ogranych już wcześniej patentów, powstawianych byle jak do kawałków. Nie odczuwamy monotonii jeśli chodzi o budowę kompozycji. Jasne, nie możemy mówić tutaj o wybitności i nie wiadomo jakiej oryginalności ale muzykom trzeba oddać to, że poruszają się niezwykle sprawnie w obranej przez siebie stylistyce. Całość sprawia wrażenie bardzo przemyślanego lecz nie pozbawionego spontaniczności materiału. O brzmienie albumu również możecie być całkowicie spokojni. Satanic Audio po raz kolejny udowadnia, że zna się na robocie i świetnie odnajduje się w różnych gatunkach. Nie pozostaje mi nic innego jak polecić ten krążek i z niecierpliwością czekać na kolejne wynurzenie tego bandu – myślę, że ciężko będzie to spieprzyć.