Ringo

Kto przychodzi nam do głowy, gdy pomyślimy o The Beatles? W pierwszej kolejności Lennon. Później McCartney. Dalej spółka autorsko-kompozytorska Lennon/McCartney. Następnie Harrison, a na ostatnim miejscu bohater tej książki – Ringo Starr. Choć wystarczy Ringo, bo jak przytomnie zauważył autor, The Beatles zapewnili mu dołączenie do panteonu sław, które rozpoznaje się po imieniu. A skąd ostatnie miejsce w hierarchii zespołowej? Bo był „tylko” perkusistą? Coś w tym musi być. Oddajmy głos muzykowi: „Perkusistów nie traktuje się jak ludzi. Jesteśmy w pewien sposób obywatelami drugiej kategorii. Robiłem, co w mojej mocy, i szło całkiem spoko. Ale czułem, że trochę mnie pomijano. Chciałem być równoprawnym członkiem zespołu. W recenzjach naszych płyt i w opowieściach o naszej muzyce rzadko można znaleźć wzmianki o tym, czy grałem dobrze, czy źle. Nie miałbym za złe, gdyby ktoś wtedy napisał, że zagrałem do dupy, byleby wymienili moje imię”. I trzeba przyznać, że doczekał się nie tylko tego.

Autorem książki, wydanej w Polsce przez Wydawnictwo SQN, jest Michael Seth Starr, który już we wstępie zaznacza, że nie jest spokrewniony z bohaterem tej opowieści. Pisarz, który jednocześnie jest reporterem telewizyjnym oraz felietonistą w „The New York Post”, urodził się z tym nazwiskiem. Perkusista The Beatles tak naprawdę nazywa się Richard Starkey. Na świat przyszedł w Liverpoolu, w 1940 roku. Książka przedstawia życie Starkeya od narodzin aż do grudnia 2014 roku, gdy Rock and Roll Hall of Fame ogłosiło, że Ringo zostanie zaliczony w poczet największych sław i nagrodzony za swoje muzyczne dokonania. Autor książki wyraźnie wspomina, że nie jest to opowieść o The Beatles. Ale trzeba zaznaczyć, że trochę jednak jest. Niby jak można oddzielić losy Starra od losów tego zespołu? Niemniej jednak nie tylko na tym skupia się Michael. W sumie 440 stron, na których poznacie m.in. dzieciństwo przyszłego Najsłynniejszego Perkusisty Świata, jego zmagania z problemami zdrowotnymi, muzykowanie w grupie Rory Storm and the Hurricanes, dołączenie do The Beatles. Przeczytacie o rozkwicie Beatlemanii, rozpadzie zespołu, karierze solowej, sukcesach i porażkach na scenie muzycznej i w życiu prywatnym, walce z nałogami (dochodziło do sytuacji, gdy pojawiały się takie opinie: „Nie byliśmy muzykami bawiącymi się w narkotyki i alkohol – byliśmy ćpunami bawiącymi się w muzykę”, ale niby jak mogło być inaczej, gdy na jednej imprezie spotykali się m.in. Keith Moon, John Bonham, Marc Bolan, Harry Nilsson…), powrocie na scenę z All-Starr Band… Znajdziecie też informacje na temat pracy na planach filmowych. Były filmy odnoszące umiarkowane sukcesy, ale były też i takie, jak „Syn Drakuli”. „W Ameryce film wyświetlano tylko w miastach, w których było jedno kino, bo jeśli były dwa, to wszyscy szli do tego drugiego!”. Poznacie również opinie innych perkusistów na temat gry Ringa. W książce wypowiadają się m.in. John Densmore, Phil Collins, Kenny Aronoff i Max Weinberg.

„Ringo” jest nieautoryzowaną biografią. W 2012 roku perkusista powiadomił fanów i przyjaciół, że nie ma z nią nic wspólnego. Ale warto po nią sięgnąć, bo jest pierwszą tak dokładnie spisaną opowieścią o życiu i karierze legendy rock and rolla.