qip – On Ephemeral Substrates (2016)

Maćka Pasinskiego kojarzyć możecie głównie z Sirrah. Od jakiegoś czasu działa on jednak na własną rękę i dziś właśnie z solowym dokonaniem tego pana się zmierzę. Opisywany materiał ukazał się jako niezależne wydawnictwo i puszczony był w internety w cyfrowej formie. Coś musiało jednak w tej płycie być skoro Arachnophobia Records postanowiła wychylić po nią swoje odnóża. Z qip miałem ciężką przeprawę. Nie chciałem zamęczyć się tym materiałem i dawkowałem go sobie w rozsądnych ilościach. Kilka odsłuchów pod rząd nie wchodziło w grę, tak więc zanim osłuchałem się z nim na dobre minęło trochę czasu. Wszyscy zdążyli się już na temat tego albumu wypowiedzieć. Nie żałuję jednak, że nie śpieszyłem się z oceną „On Ephemeral Substrates” bo koniec końców płyta wywarła na mnie całkiem pozytywne wrażenie. Jasne, nie zostanę teraz fanatykiem takiego grania, jednak potraktowanie tego materiału po macoszemu byłoby trochę niesprawiedliwe bo znalazłem na nim sporo ciekawych patentów, a wiele z nich czeka pewnie jeszcze na odkrycie. Pisząc „takie granie” mam na myśli death metal z wyraźnymi wpływami industrialnej elektronicznej młócki. Sporo tutaj różnego rodzaju sampli i syntezatorowych wygibasów, jednak nie przesłaniają one czysto instrumentalnego grania. Proporcje zostały wyważone bardzo rozsądnie i to chyba największa zaleta tej płyty, która pozwoliła mi się nią cieszyć. Nie jest to kolejny projekt, gdzie do prostackiej techniawki dodane zostały równie prostackie partie gitary ku uciesze cyber gothów czy innych tego typu wynalazków. Nie chcę nawet myśleć ile czasu trwało ogarnięcie tego wszystkiego samemu, ale efekt jest na prawdę świetny. Nie siedzę za bardzo w takim graniu, jeśli jednak musiałbym porównać qip do innych kapel to w pierwszym momencie przychodzą mi do głowy nazwy Red Harvest, Strapping Young Lad i Godflesh. Może to i banalne porównanie ale myślę, że jeśli macie dobrze na myśl o tych nazwach to opisywany album jest dla was.