Pascal – Agonia/Bad Omen + Collection of Destroyed Brains (2017)

Agonia / Bad Omen
Dzisiaj na ruszt wrzucamy tłustą kompilację pierwszych dwóch demówek warszawskiego Pascal. Kolejność w jakiej materiały zostały tu umieszczone jest dość osobliwa, bo najpierw wjeżdza drugie demko, które zawiera kawałki z pierwszego, acz przearanżowane, plus kilka dodatkowych, a dopiero później pochłaniamy pierwowzór. Fajnie zakręcone korelacje. Na koniec natomiast wpada garść szlagierów zagranych live. Razem ponad godzinka lekcji historii przełomu lat 89/90. Dziki, szalony i rozkrzyczany thrashyk w sam raz dla poszukiwaczy złomu. Label Thrashing Madness dalej głęboko grzebie i dalej dostarcza dla bardzo specyficznej grupy odbiorców. Zaczyna się intrem mocno od czapy, ale na szczęście szybko się ono kończy i przechodzimy do konkretów. Nie jest to granie specjalnie wyszukane, ale można z tego odsłuchu spokojnie wycisnąć dawkę radochy, choćby na zasadzie porównania tych dwóch zawartych tu demek. A w tej konkurencji zdecydowanie lepiej wypada materiał otwierający stawkę. Profeska, czystość i przejrzystość, podczas gdy starszy materiał charakteryzuje się brzmieniem raczej „kultowym”, myślę, że każdy wie z czym to się je. No łatwo się tego zdecydowanie nie słucha. A „lajwy”? Tutaj mamy dedykację dla Kmiołka w postaci „Whiplash”, chłopaki „tłuką dookoła i zachowują się jak maniacy”. Dalej natomiast wisienkę na śledziu stanowią dobrze już znane nam kawałki, które pojawiają się na tej kompilacji po raz trzeci, tak na wypadek gdyby ktoś zapomniał jak leci „Egzystencja” czy „Łańcuchy”. Na tym koniec, moje drogie misie. Jeśli ktoś bardzo potrzebuje się z tym krążkiem zapoznać, to myślę, że szczególnie warto dla pierwszych mniej więcej 35 minut, gdzie dostajecie największe cukierasy w HD, 1080p, LCD, USB 3.0 i co tylko. Bo to koniec końców całkiem zjadliwe granie jest. Wcale się tak nie zepsuło przez te 27 lat. Ale w końcu nie są to jakieś przelotne, tymczasowe wynalazki, jeno konkretne, thrashowe jebnięcie.

Collection of Destroyed Brains
Wśród wznowionych ostatnio materiałów Pascal znajduje się też ich trzecie demo z 1992 roku, o którym słów kilka należy napisać z paru powodów. Kasetowy oryginał może być bardzo trudny do zdobycia, a jeśli uda się namierzyć, to pewnie przyjdzie zabulić srogo. Thrashing Madness wychodzi więc z propozycją w postaci wydania na CD i to w normalnej cenie. Do tego dostajecie DVD z koncertowymi nagraniami. A najważniejsza kwestia, to taka, że moim zdaniem to trzecie demko było najlepszym materiałem z jakim miałem okazji się zapoznać. Co zatem dostajemy na Collection of Destroyed Brains? Widoczny postęp, to przede wszystkim, bo kawałki są jeszcze bardziej pokombinowane, co przekłada się na blisko pół godziny technicznego thrashowania. Rozpędzają się tu panowie w niektórych kompozycjach nawet do 6-7 minut, robią to z głową, nie nudzą, znalazło się ponownie miejsce na instrumental i jeśli miałbym się do czegoś przyczepić to tandetne wstawki, które trochę mnie rozpraszały, ale to niezbyt duża niedogodność, bo mięsa w sporej ilości tu nie zabrakło. Można dać się ponieść na tyle, że ani się obejrzałem, a już było po zawodach. Taki lekki niedosyt to wręcz idealne rozdanie kart, trafione w punkt, bo dzięki temu chce się po prostu wracać do tych wyjców. A thrash jak to thrash, jest tempo, szał i niemały rozpizg. Zacna rzecz, która sprawdza się doskonale nie jedynie jako ciekawostka, ale też zwyczajnie jako coś, co warto sobie przesłuchać, bo dzieją się tu akcje tak mocne, jak sceny walki z filmów z tamtego okresu. Wybuchy, nieskończone magazynki i ciosy z karata w potylicę. Wyżej podpisany poleca, a noty standardowo nie wlepiam, bo wznowienie.