Nuclear Holocaust – Overkill Commando (2016)

Po świetnym i docenionym przez wiele zinów i webzinów demie „Mutant Inferno” pewnym było to, że Nuclear Holocaust znajdzie bardzo szybko wydawcę. Swoje szpony zaostrzył Karol z Selfmadegod Records i tak oto właśnie, w tym kultowym już labelu, mamy przyjemność oglądać i słuchać debiutanckiego materiału świdnickiego kwartetu. Ci, którym demówka punkowych grindowców przypadła do gustu nie muszą martwić się o zawartość „Overkill Commando„. To ta sama energia, ten sam soczysty wpierdol i punkowa werwa z jaką mieliśmy do czynienia na pierwszym ich materiale. Na plus zmieniło się za to brzmienie Nuklearnego Holocaustu. Jest teraz mocniejsze, dosadniejsze i pozwala zadawać zdecydowanie większe obrażenia. Panowie postanowili nie zmieniać bardzo dobrze sprawdzającej się formuły z „Mutant Inferno„, i słusznie – bo po co zmieniać coś, co działało znakomicie? Dwadzieścia numerów szybkiego, skondensowanego grania, które po prostu wami pozamiata. Nie ma sensu rozkładać tego materiału na poszczególne utwory. To spójna, bez problemu przyswajalna w całości, grindowa bomba. Debiutancki długograj to po prostu większa dawka tego, za co wiele osób ekipę ze Świdnika doceniło. Pozostaje mieć nadzieję, że siła rażenia tego nuklearnego wybuchu będzie jeszcze większa i kolejne wydawnictwa to tylko kwestia czasu. Czego sobie i państwu życzę.