Nagual – Self-Conqueror (2016)

Po ponad trzech latach od wydania debiutanckiej epki „Zgliszcza” powraca jednoosobowy projekt Nagual. Po raz kolejny mamy do czynienia z krótką formą – trzy utwory i nieco ponad dwadzieścia minut muzyki. Znów dostajemy również porcję dopracowanego i dobrze zagranego black metalu. Nagual po prostu rozwinął formułę znaną z debiutu. Otrzymujemy tutaj trzy naładowane emocjami kompozycje. Tym razem trochę więcej w tym wszystkim kombinowania i szukania nowych rozwiązań, jednak szkielet utworów pozostał ten sam – ma być dosadnie lecz jednocześnie melodyjnie i z wyczuciem. To atmosfera gra na tym materiale główną rolę. Kawałki z debiutanckiego EP były bardziej dosadne i nienawistne, na „Self-Conqueror” z kolei mamy do czynienia z większą dawką klimatycznego grania. Duża w tym pewnie zasługa syntezatorów, które świetnie uzupełniają tła i dodają kawałkom uroku. O zachwianie tożsamości krakowskiego projektu nie musicie się jednak martwić – to nadal black metal czerpiący garściami z klasycznych dla tego gatunku rozwiązań z lekką domieszką nowoczesności. Słychać mocne inspiracje chociażby wcześniejszymi dokonaniami rodzimej Furii. Na plus wypada również samo brzmienie epki, które wydaje się być mniej chaotyczne i bardziej przestrzenne w stosunku do debiutu. To samo tyczy się wokalu, który sprawia wrażenie bardziej opanowanego i świadomego. Żałuję natomiast trochę, że tym razem Nagual zdecydował się tylko na jeden tekst w ojczystym języku. Na poprzednim materiale polskie liryki sprawdzały się świetnie. Jeśli podobał Ci się wcześniejszy materiał to śmiało możesz sięgać również po „Self-Conqueror”, będzie to również dobra okazja do zapoznania się z Nagual na świeżo.