Myopia – Transmyopic Interconnection (2017)

Kto choć raz miał do czynienia z zespołem Myopia ten wie, że z łatwą, prostą muzyką nie będziemy mieli tutaj do czynienia. Czwarty długogrający album, tej działającej już niemal ćwierć wieku kapeli, znów zabiera nas w świat dźwięków zakręconych, pogmatwanych, niełatwych do przyswojenia a jednocześnie intrygujących i dających powód by odpalić „Transmyopic Interconnection” po raz kolejny. Panowie nie uciekną od porównań do mistrzów z Voivod, ale przecież nie ma się czego wstydzić. Jak inspirować się to najlepszymi i właśnie w stylu Kanadyjczyków Myopia tłucze swój thrash/death metal. Jest więc mocno progresywnie, trochę chaotycznie, a jednocześnie z wbijającymi się w głowę riffami. Bardzo dużo tu połamanych partii, ale w stylu, który w swojej nieprzystępności ma mocno hipnotyzujący charakter. Podobnie jest z wokalem, który osoby nieprzekonane do Snake’a może po prostu odstraszyć. Mi siadło to wszystko od pierwszych dźwięków i śmiało mogę powiedzieć, że dostałem dokładnie to czego się spodziewałem. Panowie świetnie wiedzieli jaki efekt chcą osiągnąć, to po prostu słychać. Na „Transmyopic Interconnection” nie znajdziecie przypadkowych dźwięków, a z muzyką doskonale zgrały się również obrazy Anety Barglik, które zdobią nie tylko front okładki ale także jej wnętrze. To płyta przemyślana od A do Z i myślę, że zwolennicy zespołu nie będą mieli za złe, że na nowe wydawnictwo tego trio musieli czekać aż pięć lat. Miłośnicy niełatwych muzycznych wycieczek powinni natychmiast udać się na stronę zespołu i kupić ten krążek.