Mord’A’Stigmata – Hope (2017)

Szczerze mówiąc wcale nie miałem ochoty na nową porcję muzyki od Mord’A’Stigmata. Jakoś zapomniałem o twórczości tych panów. Wszystko się jednak zmieniło gdy naczelny podesłał mi do recki ich nową płytę. Wzięło mnie jak diabli i przypomniałem sobie jak zachwycałem się wydanym dwa lata temu mini albumem (albo EP – jak zwał, tak zwał) „Our Hearts Slow Down”, który jak pamiętam kupiłem w ciemno na ich koncercie i wałkowałem na okrągło. Stałem się wtedy fanem tego hordu. Morda AD 2017 nie jest już tym samym zespołem, który na początku swojej działalności serwował nam bezlitosny, szybki black metal. Aktualnie muzycy z Bochni prezentują post awangardowe kolosy i pięknie wlekące się wałki. „Hope” to 44 minuty muzyki na najwyższym poziomie. Na „Nadziei” dostajemy tylko i wyłącznie cztery kompozycje. Jak ma się ten materiał do poprzedniej epki? Jak dla mnie to zdecydowanie rozwinięcie idei zawartych na „Sercach”. Jak pisałem wcześniej, dostajemy tutaj powolne, miarowe tempa od DQ , Golem XIV i Static nie silą się na wymyślenie prochu jeśli chodzi o gitarowe motywy- te mają nas mamić i hipnotyzować. Pewną nowością są czyste wokale, które urozmaicają całość i odróżniają ją od typowego black metalowego „wrzasku”. Pojawiają się one w kawałku tytułowym i jednocześnie otwierającym ten krążek, a także w kompozycji „To Keep The Blood”. Nie ma sensu rozciągać tej recki, bo płytę i tak koniecznie musicie sprawdzić. „Hope” to jeden z ważniejszych przystanków na wydawniczej mapie Polski nie tylko w kategorii „metal”. Ciekawe co panowie pokażą w przyszłości? Liczę na trochę więcej eksperymentów i jeszcze większe odejście od czarnego metalu. Wysoka nota nie jest tu bezpodstawna. Hails!