Lunatic Soul – Under The Fragmented Sky (2018)

Długo nie musieliśmy czekać na nową propozycję muzyczną od Mariusza Dudy i Lunatic Soul. „Under The Fragmented Sky” ukazuje się niecały rok po znakomitym albumie „Fractured”(który również miałem okazję recenzować na łamach Limitera). W sumie fajnie, że długo nie trzeba było czekać na kolejną porcję muzyki od frontmana Riverside tak długo. „Under…” na początku był zapowiadany jako maksisingiel, a tu proszę – dostajemy aż osiem kawałków i 35 min muzyki na wysokim Lunatykosoulowym poziomie. Po pierwszym spojrzeniu na okładkę poczułem, że muzycznie będą to podobne wibracje jak na poprzedniku, i nie pomyliłem się. Na sam początek dostajemy trzy kawałki prawie instrumentalne (w „Trials” pojawią się jedynie jakieś szepty itp.) by w płynny sposób przejść do kawałka tytułowego, który spokojnie mógłby zmieścić się na poprzedniej płycie Mariusza. Spokojna piękna akustyczna ballada, która chcąc nie chcąc, już przy którymś odsłuchu trafiła szybkim krokiem do moich top ulubionych kawałków lidera Riverside. Kolejne dwa „Shadows” i „Rinsing The Night” to mroczna wędrówka do debiutanckiego krążka Lunatic Soul  i inspiracji nieśmiertelnym Dead Can Dance. Całość kończy instrumentalny „The Art Of Repairing” i „Untamde” utrzymany w balladowo-radosnym tonie. Szósty album Mariusza to propozycja bardzo udana do wielorazowego smakowania. Miłośnicy solowych dokonań Dudy nie powinni poczuć się zawiedzeni.