Inverted Mind – Broken Mirror (2017)

Z Inverted Mind nigdy wcześniej nie miałem przyjemności się zetknąć. Muszę jednak przyznać, że panowie idealnie wpasowali się w klimat jaki wylewa się ostatnio z moich głośników. Na nowo wkręciła mi się fascynacja Amenrą, Isis i innymi wesołymi zespołami. Panowie swój pierwszy materiał „Nothing but Suffering” wydali własnym sumptem. Przy okazji recenzowanego „Broken Mirror” pod swoje skrzydła przygarnęła ich z kolei Defense Records. Na album złożyło się dziewięć rozbudowanych kompozycji o mocno depresyjnym i agresywnym zarazem, charakterze. Nie znajdziecie tutaj wesołych melodii i przebojowych riffów, jeśli jednak zależy wam na solidnej porcji sludg’u to będziecie czuli się jak w domu. „Broken Mirror” to jeden z tych albumów, który zyskuje przy kolejnych odsłuchach i rozkręca się z kawałka na kawałek. Po średniawym początku kapela nabiera wiatru w żagle i gdzieś w okolicy piątego utworu („Perception Chains”) przytłacza nas cały ciężar emocji wytwarzanych przez Inverted Mind. Co może denerwować na tym wydawnictwie? Może trochę monotonne wokale, może mało własnej inwencji. Kiedy jednak przymknie się na to oko zostaje nam po prostu dobrze zagrana muzyka, z gatunku który jakoś mocno u nas w kraju rozpowszechniony nie jest. Inverted Mind pewnie zostanie ze mną na trochę dłużej. Chętnie też sprawdzę ich poprzednie dokonania, a wam polecam rzucić uchem na ten hord bo zasługują na trochę więcej uwagi.