
Na wstępie wypadałoby zaznaczyć, że nie jestem fanem progresywnego grania. Czy to rock czy metal progresywny jakoś mi to nie podchodzi. Z całej masy zespołów wymieniłbym kilka płyt i pojedynczych utworów, które zdobyły moje uznanie. Do tej listy dochodzi płyta Cinematic zespołu Lebowski.
Szczerze mówiąc miałem w głębokim poważaniu naklejkę, która znalazła się na folii płyty. Informuje o na o tym jakich to ten debiut tytułów nie zdobył. Po prostu włożyłem płytkę w odtwarzacz i jedziemy. Ciekawa jest formuła płyty. Instrumentalny rock progresywny, w którym wykorzystane zostały motywy znane z filmów. Dość starych filmów. Patrząc na okładkę przed posłuchaniem płyty nasuwały mi się myśli, iż będzie to album tajemniczy, niespokojny, smutny. Na szczęście się nie pomyliłem bo taki klimat w progresywnym graniu lubię najbardziej.
Warto wspomnieć o tym, że zespół nie ogranicza się tylko i wyłącznie do gitar, perkusji i basu. Ogromną, na prawdę ogromną rolę odgrywają tutaj również syntezatory i sample. Imitują one brzmienie pozytywki, trąbki czy skrzypiec. Słuchając Cinematic miałem wrażenie, że nic nie dzieje się tu przypadkiem. Nie ma mowy o nudzie. Różnorodność motywów i dźwięków po prostu na to nie pozwala.
Debiut Lebowskiego cholernie działa na wyobraźnię. Cieszę się, że klimat płyty nie został popsuty wokalem. Cieszę się, że ta muzyka potrafi obronić się sama. Polecam wszystkim - nawet tym, którzy do progresywnego rocka/metalu podchodzą sceptycznie.
| « poprzednia | następna » |
|---|





























