Horrorscope – Altered Worlds Practice (2017)

Jeśli mam być całkiem szczery to z polskim thrash metalem nigdy jakoś nie byłem za pan brat. Oczywiście lubię takie kapele jak Kat, Bloodthirst, Alastor, Virgin Snatch, czy już chyba trochę zapomniany, śląski – The No-Mads.  Dokonania bohaterów dzisiejszej recenzji – Horrorscope, również nie są mi obce, chociaż zdążyłem o nich już trochę zapomnieć, hehe. Ostatni album, wydany w 2014 „Delicioushell”, ominął mnie szerokim łukiem niczym olimpijskie medale naszych skoczków w Pjongczangu. I pewnie gdyby nie to, że dostałem do skrobnięcia kilka słów na temat nowego dzieła tego hordu, nowa cd także przeszła by u mnie bez echa. Pomyślałem więc – czemu nie, z chęcią sprawdzę co tam słychać na szóstym pełnoprawnym dziele chorzowian. Już po pierwszych dźwiękach nie ma wątpliwości, że mamy do czynienia z Horrorscope. Tłuste brzmienie, mięsiste riffy Blackpitfathera, i typowo „Testamentowy” wokal Baryły. Nie powiem, całkiem fajna płyta. Ma kilka mocnych strzałów, takich jak – „Countdown Of The Mad”, potem ciekawie zaaranżowany „JINX” z bardzo dobrym, spokojnym intrem. No i właśnie tyle – reszta jakoś gdzieś mi się rozmywa i nie do końca trafia w moje obecne gusta muzyczne. Nie mówię, że to zły krążek, co to to nie. Myślę, że ludzi rozsłuchanych w ostatnch dziełach Testamentu, czy ot choćby Susperii krążek zatrzyma na trochę dłużej niż mnie. Szkoda, bo pamiętam, że kiedyś taki krążek jak „Evoking Demons” potrafił mnie nieźle rozruszać.