God Syndrome – Controverse (2016)

Już dawno przestałem być na bieżąco ze wszystkim co ukazuje się u nas w temacie death metalu, zwłaszcza jeśli mówimy o jego nowoczesnych odmianach. Jeszcze gorzej ma się sytuacja z rosyjskim death metalem, z którym dzisiaj przyjdzie mi się zmierzyć. Ciężko wskazać jakieś przełomowe, wyróżniające się hordy z tamtych stron w ostatnich latach i niestety God Syndrome tej sytuacji raczej nie zmieni. Panowie podesłali mi swój debiutancki krążek „Controverse”, który swoją premierę miał w zeszłym roku. Obok wydanej trzy lata wcześniej epki, to jak dotąd, ich najświeższy materiał. Hord z Samary po krótkim intrze przepełnionym elektroniką pokazuje nam od razu z czym będziemy mieli do czynienia. God Syndrome łączy nowoczesne brzmienie, gitarowe połamańce i riffy z przysłowiowym groovem z melodyjnością death metalu lat 90-tych i stylem ekipy Petera Tägtgrena. To właśnie te momenty kojarzące się z Hypocrisy robiły mi zdecydowanie najlepiej na tym krążku. Trzeba jednak chłopakom oddać to, że nie ograniczają się jedynie do kalkowania dokonań szwedów. Czasem ich zapędzają się w bardziej posępne rejony, czasem zaś spuszczają się ze smyczy i serwują nam wycieczki w znacznie brutalniejsze rejony śmierć metalu. Wokalnie jest trochę monotonnie ale nie przeszkadzało mi to jakoś strasznie. Nie bardzo jest tutaj miejsce na kombinowanie i wymyślne partie. Ogólnie „Controverse” to album trzymający równy poziom, który wstydu God Syndrome nie przyniesie, ale i na większy odzew ze strony słuchaczy bym nie liczył. Dobrze skrojony średniak.