FAITH NO MORE. Królowie życia (i inne nadużycia)

To chyba Woody Allen powiedział kiedyś, że nie czytuje recenzji, bo z nich można więcej dowiedzieć się na temat recenzenta niż recenzowanego dzieła. Żeby przyznać Allenowi rację, przynajmniej częściowo, to zacznę może w ten sposób: Dzień dobry, mam na imię Piotrek. Po raz pierwszy z muzyką Faith No More zetknąłem się za sprawą audycji radiowej „Metallikus”, którą prowadził Roman Rogowiecki. Pamiętam dokładnie. Radiomagnetofon Hitachi, kaseta Sony 90, Program 2 Polskiego Radia, płyta „The Real Thing”. To były czasy, gdy na antenie radiowej płyty prezentowano w całości. Nie przerywano tego „procederu” blokami reklamowymi, serwisem dla kierowców, skrótem wiadomości lub prognozą pogody, która jaka jest, każdy widzi… Na pierwszej stronie taśmy zmieściły się utwory od „From Out Of Nowhere” do „Woodpecker From Mars”. Strona druga należała do „War Pigs” i „Edge Of The World”. Zakochałem się w tej płycie, zakochałem się w Faith No More. Później były kolejne albumy, „Angel Dust” zdaje się, że jeszcze na pirackiej kasecie… Były koncerty w Zabrzu i Katowicach. Miłość do zespołu przetrwała, choć przyznaję, że nie należę do tej grupy fanów, którzy muszą być na każdym koncercie, śledzą pilnie wszystkie wiadomości, doniesienia, plotki, studiują skrupulatnie każdą wypowiedź muzyka związanego z zespołem…

I teraz zgrabnym krokiem tancerza mogę przejść do słów, które Maciej Krzywiński, autor książki, napisał we wstępie do swojej opowieści o tym zespole. Ze słów tych wynika, że autor nie wie, czy z książki czegokolwiek nowego o swoich ulubieńcach dowie się „ich zagorzały fan – taki, co to dostaje duszności, jeśli raz na dobę nie puści sobie „Angel Dust”. Jak już wspominałem, ja do takich fanów nie należę i przyznaję, że z „Królów życia” dowiedziałem się wielu ciekawych rzeczy. A jeśli o Faith No More wiemy wszystko, to po przeczytaniu tej pozycji możemy poszerzyć swoją wiedzę np. na temat muzyków Morbid Angel, którzy według jednej z wypowiedzi Mike’a Pattona, z chęcią pograliby prawdziwy funk albo soul… Autora książki, która nie jest autoryzowana przez muzyków grupy, należy pochwalić za ogrom pracy, którą włożył w jej powstanie. Z bibliografii wynika, że Krzywiński korzystał sporo m.in. z nieoficjalnej strony fanów Faith. No Man (to nie pomyłka), sięgał także po wywiady, które sam przeprowadzał z członkami zespołu, choć – jak sam przyznaje – nie były one przeprowadzane na potrzeby tej publikacji… Poza ciekawie przedstawioną historią Faith No More, na kartach tej książki odnajdziecie także informacje na temat grup, w których udzielali lub nadal udzielają się muzycy FNM. Imperial Teen, Brujeria, Fantomas, Tomahawk, Mr. Bungle… Opowieść jest aktualna na tyle, na ile było to możliwe. Całość kończy wspomnienie ostatniego, jak do tej pory, koncertu grupy w naszym kraju. Na aktualności straciła natomiast dyskografia Mike’a Pattona (swoją drogą, zwróćcie uwagę właśnie na dyskografię muzyków, która szczegółowo jest przedstawiona na końcu książki… Mike Patton zajmuje aż 10 stron…), bo kilka tygodni temu ukazała się nowa płyta Kaada / Patton. Całość napisana jest w zgrabny sposób, książkę czyta się lekko, szybko i to, co mnie bardzo cieszy i zaskakuje na plus, to fakt, że nie ma w niej chyba żadnej literówki. Może to dla niektórych szczegół, ale to, co czasem dzieje się na kartach książek, woła o pomstę do książkowego nieba. Autor momentami sięga po wydarzenia i osoby z naprawdę dalekiej przeszłości – Ignacy Loyola i powstanie męskiego zakonu jezuitów, Galileusz, Isaac Newton, Archimedes, prezydent Tomas Masaryk – może brzmi to dziwnie, ale uwierzcie mi, że dodaje kolorytu do historii tego i tak wielobarwnego zespołu. Zespołu, którego gitarzysta został hodowcą dyń. Zespołu, którego najważniejszy wokalista mógł wylądować w szeregach INXS i Velvet Revolver, a wokalista mniej ważny został bez grosza przy duszy i o pomoc finansową zwracał się do fanów…

Dlaczego Mike Patton jest jednym z bohaterów wszech czasów dla Buzza Osborne’a z The Melvins? Czy Faith No More są ojcami nu i rap metalu? Jak naprawdę wyglądała sprawa z rybą z teledysku do piosenki „Epic”? Za co Anthony Kiedis nienawidzi Pattona? Do jakiego stopnia ślub Roddy’ego Bottuma był ważnym momentem w historii powrotu Faith No More na muzyczną scenę? Czy można grać próby w porzuconej kadzi na piwo? On naprawdę był tego rodzaju gościem. Bardzo czysty i lśniący, milutki dzieciak. Taki typ, co to popija ciasteczka mlekiem – o kim mowa? Gwarantuję, że nie tylko na te pytania znajdziecie odpowiedź, czytając „Królów życia”. Przed Wami 378 stron o jednym z najciekawszych zespołów w historii muzyki.