Epitome – Autoe’ROT’icism/Engulf The Decrepitude (2015)

Wegetarianie powinni odpuścić sobie dalsze czytanie tego tekstu. Dzisiaj na stół podano bowiem solidną porcję mięcha. Danie nazwane zostało EpitomeAutoe’ROT’icism/Engulf The Decrepitude” a stołować możecie się w niezawodnym Deformeathing Productions. Co tu dużo mówić, rzeszowska kapela urosła w pewnych kręgach do miana kultowej, nic więc dziwnego, że w końcu ktoś wziął się za ich demówki. Wątpliwości czy było to posunięcie słuszne powinny was opuścić po przesłuchaniu tego 40-to minutowego grindowego ataku. Epitome na „autoe’ROT’icism” jedzie po swojemu, nie oszczędzając się ani przez chwilę. Uroku tym pięknym pieśniom dodaje między innymi kojący dźwięk wiertarek. Fani grindowych wyziewów poczują się jak u siebie w rzeźni… znaczy się w domu. Nieco inaczej ma się sprawa z „Engulf The Decrepitude„. Trochę więcej tutaj death metalowych zagrywek, lecz i w tym przypadku słychać wyraźnie, w którą stronę chłopaków ciągnie. Brzmienie jak na demo przystało jest mocno garażowe, do bólu surowe (zwłaszcza w materiale z 1994 roku). No ale patrząc na nazwę kapeli oraz lata nagrania tych materiałów chyba nikt się cukru i lukru nie spodziewał? Całość wydana bardzo ładnie, w klasycznym jewel boxie z dodatkową tekturką (slipcase). Grafiki zrekonstruowane zostały przez Qrasa (Mentalporn) więc o ich jakość możecie być spokojni. Materiały te tak czy srak każdy, określający się mianem fana grindu, powinien sprawdzić choćby z czystej ciekawości. Z uwagi na charakter wydawnictwa ocenę punktową sobie daruję. Warto jednak napisać, że spełnia ono w 100% swoją rolę. Dla nieco świeższych fanów kapeli to z pewnością świetna okazja do uzupełnienia kolekcji i usłyszenia od czego to wszystko się zaczęło. Fani oryginalnych nośników nie powinni być zawiedzeni bo opisywana reedycja jest dostępna na cd, a wkrótce również kasecie i winylu.