Cremaster – Wcale nie jestem zadowolony z tego… (2017)

Jeśli mam być szczery to Creamster serio jest ciężkim orzechem do zgryzienia. Z jednej strony to bardzo sprawnie grający metalowy hord, z drugiej zaś śmieszkowanie i heheszkowanie w metalu jakoś nigdy mnie nie bawiło (no może w grindzie, ale to co innego,). Ostatnio z Cremasterem miałem do czynienia przy okazji ich płyty „Pumpernikiel” z roku 2007. Z tego co pamiętam płytka była dodawana do pamiętnego magazynu Thrash’em All i chyba tylko dlatego miałem z nią styczność, bo sam z siebie bym raczej takiego albumu nie tknął. No i jakby nie patrzeć nic z tego materiału już nie pamiętam. Teraz zupełnie z ciekawości sięgnąłem po ich nowe wydawnictwo – uwaga teraz fani bardzo pojebanych tytułów będą w niebie – „Wcale nie jestem zadowolony z tego co zrobiłem dotychczas i mam zamiar zacząć od początku” . Co dostajemy? Czternaście metalowo-thrash/crossoverowych strzałów, których całkiem nieźle się słucha. Brzmienie w miarę dobre, kompozycje jakoś nie męczą, plus dużo specyficznego humorku zawartego w tekstach. Wokal tym razem wypada bardzo wyraziście i niemonotonnie. Z dziennikarskiego obowiązku dodam, że wokale na płytce położył nowy nabytek zespołu -Tektur (znany z Neuronii), także o lipie mowy być nie może. Mi na krótką chwilę takie granie wystarczy, ale czy na dłuższą metę nowy album Cremastera się sprawdzi? Wątpię. Wydaje mi się jednak, że w przypadku muzyki tego typu kapeli najlepiej odbierać ją na żywo, a takie kawałki, jak „Etiuda Komunikacyjna” i „Sthrashny gbur” mogą robić dobrą jazdę na gigach i to właśnie tam będą miały znakomite przyjęcie.