Centurion – Extinction (2017)

Centurion zapadł mi w pamięć głównie za sprawą wydanego w 2012 „Serve No One”. Dostaliśmy tam skondensowaną porcję technicznego death metalu, który robił bardzo dobre wrażenie. Recenzje materiału też raczej zachęcały do jego sprawdzenia, a mimo to było trochę cicho o tym krążku. Minęło pięć lat a panowie powracają z nową epką zatytułowaną „Extinction”, która ma swoją premierę właśnie dzisiaj. Po raz kolejny dostajemy na prawdę mocną rzecz, która maniaków śmierć metalu z technicznymi (ale bez przesady) naleciałościami powinna zadowolić w 100%. Materiał jest krótki, bo trwa około 17 minut ale w zasadzie pozbawiony jest słabych punktów. Od otwierającego „Edge of Slaughter” dostajemy jazdę na najwyższych obrotach. Sporo tutaj ogranych już patentów, ale Centurion broni się mimo wszystko przemyślanymi i chwytliwymi kawałkami. Dostajemy konkretny wpierdol. Tu nie ma miejsca na sentymenty i przyjemne dla ucha melodyjki. Ma być surowo, ma być duszno, ma być brutalnie – no i jest. Epka jest bardzo równa, ciężko wskazać faworyta i tak na prawdę przez cały okres obcowania z tym materiałem słuchałem go tylko i wyłącznie w całości. Kiedy już wciśniecie play nie pojawia się żaden powód aby przerwać odsłuch – ta muzyka po prostu płynie. Panowie ewidentnie nie śpieszą się z wydawnictwami i nagrywają kiedy po prostu mają na to ochotę, ale mam nadzieję, że na kolejny materiał nie trzeba będzie czekać tak długo. W tym roku, póki co, „Extinction” to zdecydowanie czołówka jeśli chodzi o death metal w naszym kraju i zdecydowanie rozbudza apetyt na kolejnego długograja od tego hordu. Chcecie death metalu? Posłuchajcie Centurion.