Back To The Past Tour – Turbo, Internal Quiet – klub Vinyl, Rzeszów 16.12.2016r.

Turbo… “Dorosłe dzieci mają żal…” ten wers jako pierwszy ciśnie się na usta, gdy pomyślimy o zespole Turbo. Panowie są właśnie w trakcie trasy Back To The Past Tour i 16 grudnia odwiedzili Rzeszów.

Zaczynając od początku, z lekkim spóźnieniem dotarłam na set Internal Quiet. I przyznam szczerze, że nigdy nie słyszałam tej kapeli, a szkoda. Przyjemnie brzmiący zespół od pierwszych dźwięków złapał kontakt z licznie zgromadzoną publiką, a to za sprawą charyzmatycznego wokalisty Rockera. Iw tym momencie trzeba się pochylić właśnie nad wokalem, bo gość ma kawał pary w sobie i do tego bardzo czyściutko brzmi. Wysokie górne partie zaśpiewał bez najmniejszego problemu, co potęgowało pozytywny odbiór całokształtu. Do tego fajne solówki, ciut za mało jak dla mnie słyszalne klawisze, jakby odsunięte za partię gitar, ale to może wrażenie odebrane w małym, nabitym po brzegi ludźmi klubie.

Po Internal Quiet przyszedł czas na Turbo. 17-to utworowa set lista mówi sama za siebie. Wśród hitów oczywiście bisujące „Dorosłe dzieci”, a poza tym dwie „Kawalerie”, „Ostatni wojownik” czy „Niebezpieczny taniec”. Zespół jak zwykle w genialnej formie. Grali na jedną gitarę, co w żaden sposób nie zmniejszyło energii jaka przelewała się ze sceny na tłum śpiewający z Tomaszem wszystkie numery. Jak dla mnie rewelacja w każdym calu. Oczywiście „achy i ochy” jak zwykle wnoszę w kierunku Wojtka Hoffmana, niekwestionowanego mistrza gitary. Fantastyczne solówki! Smaczku koncertowi dodawał Bobiś, choreografia za perkusją na najwyższym poziomie, były tańce połamańce i nie tylko.

Szybkie słowo na podsumowanie: było genialnie. Brzmienie w punkt, dobry suport, bardzo dobrze prezentujące się Turbo i zadowolona publiczność. Czego chcieć więcej? Chyba tylko kolejnych tak dobrych koncertów…