PRZEGLĄDANA PRZEZ CIEBIE STRONA STANOWI ARCHIWUM SERWISU Z LAT 2010-2015

ZAPRASZAMY NA NOWĄ WERSJĘ LIMITERA

(WWW.LIMITER.COM.PL)

Dzisiaj przedstawię wam dwóch starszych panów (Celej i Strzyga), którzy zgodzili się porozmawiać ze mną na temat ich zespołu, który całkiem niedawno wypuścił na świat swój debiutancki krążek. Mowa tutaj o śląskim HERETIQUE i ich debiucie zwanym „ORE VERITATIS”. Myślę, że zapis tej rozmowy będzie dla was wszystkich miłą odskocznią od dnia codziennego i może nawet ktoś się skusi by kupić ten krążek a nie bezlitośnie ssać go z sieci? Być  może tak się stanie, póki co... zapraszam do lektury.

Witam Heretyków!! Wiem, ze nikt nie lubi tego pytania, ale czy mimo wszystko mógłbyś jednak przedstawić nam wszystkim pokrótce historię zespołu HERETIQUE? Nie jesteście tak rozpoznawalną marką jak Behemoth czy Vader, więc kilka słów historycznych na dzień dobry nie zaszkodzi.

Celej:
Cześć, trochę stremowani jesteśmy, bo to nasz pierwszy wywiad po premierze "Ore Veritatis", no i przede wszystkim to nasz pierwszy raz z kobietą haha, nie jesteśmy pewni czy spełnimy Twoje wszystkie wymagania, ale będziemy się starać, wiec liczymy na ostrą... przepytankę.

Strzyga:
Hell’o! Zdajemy sobie z tego sprawę, że nasz szyld jest mało rozpoznawalny. Każdy od czegoś musi zacząć i nie koniecznie z dnia na dzień stać się celebrytą. Ale póki co nie zamartwiamy się specjalnie w chwili obecnej z tego powodu. A jeśli chodzi o genezę naszego istnienia – to zaczęło się zwyczajnie, bez jakichś eksplozji. Spotkało się dwóch kumpli (Celej i Jacek Wołoszczuk – założyciel późniejszego Stay Haevy) i postanowili załatać dziurę po takich gliwickich kapelach jak Vox Interium, Succubus czy Midnightdate, które w chwili obecnej stanowią już historię (niestety). Następnie do składu dołączyłem Ja oraz Peter i Czaszka . Reszta wydarzeń potoczyła się już samoistnie, jakby rządząc się własnymi prawami natury. Mam tu na myśli m.in. metamorfozę naszych kompozycji do tego stopnia, że w pewnym momencie Jacek (którego celem było poruszanie się bardziej w klimatach Hard & Haevy) postanowił opuścić zespół i założył Stay Haevy, a jego miejsce zajął Wojtas. W tym też składzie popełnialiśmy pierwsze publiczne występy i nagraliśmy demo Primal Blasphemy. Ostatnią jak do tej pory zmianą personalną było odejście Czaszki i zwerbowanie w jego miejsce Igora (wcześniej bębniącego w knurowskim Orion Prophecy), co finalnie ukierunkowało i dopełniło ciężar naszych utworów.

Nie miałam okazji posłuchać waszego pierwszego materiału „Primal Blasphemy” - i tutaj zachodzi mi w głowie jedno pytanie: jak to się stało, że całkowicie polegliście na froncie promocji tego materiału? Materiał ten znają tylko wasi koledzy, wybrani dziennikarze a raczej webzinowcy i to w bardzo ograniczonym kręgu. Jesteście leniami, czy też ten materiał wyszedł wam tak słabo, ze nie chcieliście go mocniej promować?

Celej:
Myślę, że dla nas "Primal..." spełnił wszystkie zadania, dla których został nagrany a mianowicie po pierwsze primo...  został nagrany, bo przede wszystkim chcieliśmy się sprawdzić, jak poradzimy sobie z nagraniami, sprawdzić nasze umiejętności i warsztat; takie tam wyzwanie...
Dopiero potem zaczęliśmy traktować go jako materiał, którym mogliśmy zaznaczyć swoją obecność na scenie, nawiązać za jego pomocą kontakty z zinami, ludźmi którzy organizują jakieś sztuki  i innymi kapelami... jako materiał demo "Primal..." sprawdził się całkiem nieźle, (fakt nie pchaliśmy go raczej celem wydania), to był materiał nagrany w zaimprowizowanym studio nagrań na sali prób,  bo jak już mówiłem wydanie nie było jego podstawowym celem, miał sprawdzić nas jako zespół i ewentualnie przetrzeć pewne szlaki...

Strzyga:
Primal Blasphemy było naszym pierwszym materiałem, który wspólnymi siłami wydaliśmy i staraliśmy się wypromować. Ale niestety nikt z nas nie miał wujka w jakiejś wytwórni BiEmDżi-EjDżiEm, ani innych znajomości, więc wypadło raczej skromnie. Pomimo tego kilkadziesiąt sztuk krąży gdzieś po świecie (w tym jedna z dalszych wysyłek była do Filipin). Materiał ten powstał w skromnych warunkach i brzmieniowo wypadł trochę blado. Nie mniej jednak bardzo lubię do niego wracać. Na Primal Blasphemy czuć taką aurę świeżości i dziewiczości naszych pomysłów (taką pogańską radość – jeżeli można to w takie słowa ubrać). No i przede wszystkim ma się podgląd w jaką stronę nasza muzyka wyewoluowała. Padł nawet kiedyś pomysł, aby zremasterować Primal  Blasphemy, co spotkało się z moim stanowczym sprzeciwem. Każdy potencjalny odbiorca ma prawo poczuć smak pierwszych bułek z naszego pieca i porównać je ze smakiem obecnych hehe.     

Na „Primal Blasphemy” umieściliście cover zespołu IN FLAMES. Zespołu, który ma tyle samo fanów jak i przeciwników. Dla mnie ta kapela to komercyjna kicha... zatem wiadomym jest, że umieszczenie coveru zespołu IN FLAMES jest dla mnie raczej strzałem w kolano, chociaż młodzież pewnie to kupiła. Czyż nie?

Strzyga:
Różne są gusta… Osobiście nie zgodzę się z opinią, że umieszczenie numeru „Lord Hypnos” było strzałem w kolano. To takie stare dobre szwedzkie pierdolnięcie. Poza tym jak graliśmy pierwsze koncerty po wydaniu P.B. to część ludzi czekała głównie na ten numer. Ale jak już wcześniej wspomniałem – różne są gusta…  

Celej:
Dokładnie, jedni lubią duże cycki,  inni jak im śmierdzą nogi...
Nagraliśmy kawałek Lord Hypnos, z wydanej w '96 roku płyty The Jester Race, wspomnianych wyżej Panów, płyty, która dla mnie jest jedną z lepszych płyt z kręgu szwedzkiego melodyjnego death metalu i muzyka na niej nijak nie jawi mi się komercyjną kichą, może masz na myśli nieco młodsze dokonania IF, wtedy zgodzę się, straszna lipa i może młodzież się tym jara, nie wiem...

Czy IN FLAMES jest zespołem, na którym HERETIQUE w jakimkolwiek stopniu się wzoruje? Pytam, bo słuchając debiutanckiego krążka „Ore Veritatis” na całe szczęście IN FLAMES tam nie słyszę. Ale może niezbyt starannie słuchałam tego krążka?


Strzyga:
Na to pytanie chyba już sobie sama odpowiedziałaś hehe.

Celej:
Ja dopowiem tylko, że na mnie jako na gitarzyście Lunar Strain i The Jester Race wywarły spore wrażenie, zaczynałem parać się grą na gitarze w połowie lat 90 i takie zagrywki, jakie sadzili chopy na tych płytach to było dla mnie niesamowite... ale w Heretique faktycznie ciężko było by się doszukać In Flames, chociaż szwetycji na pewno nie brakuje w naszej muzyce, ale raczej doszukiwał bym się tu bardziej klimatów Hypocrysy czy może nawet Dismember, zresztą w proces tworzenia muzyki Heretique zaangażowana jest cała nasza piątka, a każdy wnosi nieco inne spojrzenie na gatunek i inne jego  elementy wnosi do naszej twórczości...

Zatem jakie zespoły wymieniłbyś jako te najbardziej reprezentatywne dla HERETIQUE, które ukształtowały zarówno was, jako muzyków, ale też jako fanów metalu.


Strzyga:
Tu by musiał się każdy  z nas osobno wypowiedzieć. Ale generalizując to nasza muzyka jest wypadkową naszych upodobań stylistycznych; takim wspólnym mianownikiem. Słychać i Thrash i Black i Death, bo tak naprawdę każdy z nas taką muzykę na co dzień konsumuje. Ja osobiście wzoruję się na Shagrath’cie z Dimmu Borgir, bo jest bardzo charyzmatyczną i barwną postacią na scenie metalowej.

Slogan reklamowy waszej debiutanckiej płyty porównuje wasze dzieło do Hypocrisy, Satyricon a nawet starego KAT-a. Wybacz... dla mnie to całkowicie nietrafiony slogan... o ile Hypocrisy lekko czuć w waszej muzyce, tak Satyricon i Kat to u was raczej są nieobecni. Chyba, że KAT powiążemy z numerem „Equilibrium”, jedynym trackiem, do którego macie tekst zrobiony w języku polskim. Ale to jednak ciągle zbyt mało na takie porównania.

Celej:
Jak wcześniej mówiliśmy, każdy słucha nieco innej muzyki, co niechybnie implikuje tym, że "przemyca" nieco inne patenty do Heretique, a rozrzut jest naprawdę spory bo od technicznego pitolenia z okolic DreamTheatre, przez klasyki jak Slayer, Death, czy Cannibal Corpse, zahaczając o szwedzkie melodie i nie tylko, zresztą ciągle szukamy i  nie zgadzam się  z tymi wszystkimi, którzy twierdzą że w muzyce metalowej wszystko już było i zjada ona teraz swój ogon, ja ciągle znajduje kapele które pomimo że porównywane są do tworów które już były, brzmią świeżo i słyszę w ich twórczości własną inwencję a nie wtórność... Sam słuchając muzyki staram się jak najmniej przyrównywać młode bandy do starych wyjadaczy, no chyba, że jakieś motywy ewidentnie wieją kalką hehe, ale na pewno nie jestem fanem zestawień, porównań i wszelkich innych statystyk.

Strzyga: Zaczerpnę zdanie z poprzedniej mojej wypowiedzi: nasza muzyka jest wypadkową naszych upodobań stylistycznych i gdyby się uprzeć to można by się dopatrzyć różnych wspólnych cech z wymienionymi projektami. Nie mniej jednak trzeba jakimś sposobem wbić się w łaskę  potencjalnych odbiorców, a porównując do jakiejś znanej marki (bo jak już na wstępie wspomniałaś HERETIQUE do takowej nie należy) -  jednocześnie ich przyciągnąć do siebie.  

Już na pewnej stronie „www” twardogłowi metalowcy w białych koszulach i gotyckie panny pojechały wam za takie porównania. Śledzicie takie wpisy na necie, czy macie to głęboko w tyłku? Działają w jakiś negatywny, może pozytywny sposób na was takie „fajtujące” wpisy?

Strzyga:
Powiem krótko. Gotyckie Panny niech upajają się dźwiękami ARTROSIS, CLOSTERKELLER, czy THEATRE OF TRAGEDY a na temat metalu niech się lepiej nie wypowiadają, jak nie wiedzą o co chodzi. Natomiast co do twardogłowych metalowców, to pewnie mowa o tych, co wszystkie koncerty jakie widzieli to te umieszczone na Youtube hehe. Innymi słowy (pozwolę tu sobie przytoczyć moje ulubione powiedzenie) Koło chuja mi to lata. A tak poważnie: nie ważne czy kochają, nie ważne czy nienawidzą – ważne, że znają hehe. I zdaję sobie sprawę z tego, że ilu będziemy mieć sympatyków, tylu przeciwników. Przed każdym pokłonię się ze sceny.

Celej:
Ja nie mam czasu na to żeby rozmyślać nad krytyką jakichś niedowartościowanych miernot, które swoich jak to nazwałaś "fajtujących" wypowiedzi nie potrafią merytorycznie podeprzeć.
Nie oznacza to oczywiście że bezkrytycznie patrzę na to co robimy i rzetelną i konstruktywną krytykę zawszę przyjmuję na klatę.

Co spowodowało, że nagraliście numer z polskim tekstem? Reszta wykrzyczana jest po angielsku a w tytułowym numerze wplecione zostały nawet sentencje łacińskie. Normalnie międzynarodówka... kto jest odpowiedzialny za taką wieżę babel w tekstach? W okładce do płyty napisane jest za całość stworzył Heretique, ale ja jakoś nie widzę tego, jak w pięciu robicie razem jeden tekst.

Celej:

Teksty głównie płodzi Strzyga, mnie sporadycznie zdarzy się też coś popełnić, ale bardzo często uzupełniamy swoje teksty, wymieniamy się pomysłami na przelanie pewnych myśli na papier, czy zwyczajnie poprawiamy swoje błędy wynikające z większej lub mniejszej ułomności językowej. Ale cały zespół teksty czyta i swoje uwagi przekazuje, więc wpływ taki czy inni na finalną wersję mają wszyscy... Na przykład w utworze Equilibrium długo zastanawialiśmy się wszyscy czy frazę "Jesteś tylko popiołem na wietrze" nie zmienić na mniej patetyczne "Jesteś biednym studentem w swetrze"... ale Strzyga się uparł hehehe

Strzyga:
Tekst do Equilibrium powstał jeszcze zanim zabraliśmy się do realizacji dźwiękowej tego utworu. Miał mieć formę wiersza; rymy krzyżowe (przeplatane), soczyste akcenty itp. Moim cichym marzeniem jest wydanie małego zbioru z podobnymi rymowankami. Ale przez wzgląd na swoją skromność nigdy głośno nie planowałem realizacji tego projektu – bom zbyt cienki, by stawać w te szranki. Wracając zaś do istoty pytania: po zrobieniu muzyki doszliśmy do wniosku, że liryk ten idealnie się w nią wkomponował, stając się jednocześnie jej monumentem, a polska mowa, w jakiej go zapisano spotęgowała jego znaczenie. Zaś co do reszty tekstów, to są one głownie płodzone przeze mnie, bądź też Celeja; reszta bandu oczywiście musi wyrazić ich akceptację. Potem w grę wchodzi kwestia korekty i dopasowania do utworu.



Z tekstu do numeru „Putrescent Society” wyczytać można takie słowa: „My choice is Satan, I chose the darkness...”. W tej sytuacji muszę zapytać się was, jak interpretować te słowa? Jesteście satanistami (jeśli tak, to co to dla was znaczy?) czy to tylko artystyczna interpretacja dobra i zła na potrzeby realizacji waszej muzycznej wizji?

Strzyga:
Jest to wyrwane z kontekstu zdanie, które absolutnie nie ma nic wspólnego z czczeniem diabła (jakiego nasze społeczeństwo sobie wyobraża). Poza tym jako artyści rościmy sobie prawo do ubarwień różnymi metaforami i przenośniami, tego co spod naszego pióra wychodzi. Na poczet tego tekstu pozwoliłem sobie użyć słowa Satan w kontekście jutrzenki zwiastującej nowe jutro (co z resztą wynika z teksu), bo jak wiadomo Lucyfer, czyli Szatan (jak go potem utożsamiły/wypaczyły średniowieczne klechy) to z łaciny znaczy: Niosący Światło; Jutrzenka. A tak na marginesie pojęcie satanizmu nie ma nic wspólnego z kultem diabła; pojęcie satanizmu wywodzi się ze starożytnej Palestyny; Żydzi odnosili je do osób, które podważały treści biblijne. Poza tym mały teatrzyk zawsze rozbudzi wyobraźnię odbiorców.

Celej:
Ktoś kiedyś powiedział : "Prawda nie przyjdzie na świat naga, lecz przyjdzie ubrana w symbole i obrazy, ponieważ świat nie przyjąłby jej inaczej" Tak też i my posługujemy się pewną symboliką do wyrażania swych racji. Jeśli już rozpatrywać światopogląd Heretique w oparciu o te najbardziej znane nurty filozoficzne, to chyba najbliżej nam do gnozy... w końcu nazwa zobowiązuje, tak przynajmniej wnioskuję z rozmów, których kilka mieliśmy przyjemność ze sobą przeprowadzić i jakoś nam temat z cycków... zboczył hehe ,choć część z nas pewnie powie, że Szatana to ma w oczach po pół litrze i najbliższy jest im ateizm. Także : Ave Satan, Master of darkness in Hades !!!

Wyżej wspomniany numer „Putrescent Society” jest takim najbardziej przypominającym HYPOCRISY kawałkiem na całej płycie. Ciężar, motoryka oraz melodyjność tego kawałka jest bardzo zbliżona do tego, co tworzy(-ł) Peter Tägtgren i spółka.  Zanegujesz?


Strzyga:
Nie nam to oceniać. Ale miło słyszeć.

Celej:
A ja w środkowej jego części słyszę Kata... kurwa, naprawdę uwielbiam te porównywanki...

Jak już rozbieramy wasz debiut na części pierwsze, muszę przyznać, że kawałek zwany „The Tribe” też jest wyróżniającym się numerem na tej płycie. Ciekawe riffy, fajny aranż, ciężko się do czegoś doczepić w tym numerze. Natomiast w numerze „Ore Veritatis” zagraliście bajecznie fajną solówkę. Znajdzie się na tym krążku kilka fajnych smaczków, podejrzewam, że jesteście dumni z tego debiutu?

Celej:
Który rodzic źle myśli o swoim dziecku (no może Kronos hehe), Prawdą jest, że poświęciliśmy tej płycie nieco czasu, więc siłą rzeczy jesteśmy z nią emocjonalnie związani i nie możemy być obiektywni do końca, pewnie po czasie spojrzymy na nią bardziej krytycznie, ale na pewno nie przestaniemy być z niej zadowoleni, myślę że udało nam się stworzyć kawałek dobrego gówna, choć na pewno jeszcze nie arcydzieło hahaha

Strzyga:
Nie popadliśmy w stan samouwielbienia, jeśli to miałaś na myśli. Finalny efekt (jak na polskie warunki) wyszedł nam całkiem poczciwie i zdajemy sobie z tego sprawę. Nie zamierzamy jednak zasypywać gruszek w popiele i mamy nadzieję, że następne produkcje wyjdą jeszcze lepiej brzmieniowo jak i aranżacyjnie. Bo pomysłów nam nie brakuje.

Analizujemy dalej wasz debiutancki krążek. Skupmy się nad częścią wizualną płyty „Ore Veritatis”. Panowie, powiem wam, ze wszystko schludnie, ładnie wkomponowane, ale szału nie ma. Ogólnie określę to jako coś, co już zdarzało się zobaczyć każdemu maniakowi, który jeszcze kupuje płyty z setki razy. Zwłaszcza w środku książeczka wygląda troszkę tak ubogo. Nie znudził się wam już taki oklepany schemat książeczek z tekstami i twarzami muzyków – pojedynczo, każdego na jednej stronie? Jeszcze paskudnie każdy przerobiony w photoshopie;-) Można było wykombinować coś takiego mniej zgranego. Tak mi się wydaje, teraz możecie obronić swój wybór, przekonać mnie do swoich racji. Ale ostrzegam, łatwo nie będzie.

Strzyga:
Ironizując: Na następnej książeczce pierdolniemy jakiś komiks Star Treka, albo sesję rozbieraną jakiejś konkretnej dupencji z wibratorem w roli głównej – może wówczas nie będzie tak szaro, ubogo i bez szału. A na poważnie: odpowie Celej hehehe.

Celej:
Ej, kurwa, to Ty miałeś udzielać poważnych odpowiedzi, kurwa, ja miałem być tym z mniejszym mózgiem, kurwa i tępo odpowiadać... komiksy i gołe baby też już były, proponuje do następnej płyty dodać książeczkę w formie "tabula rasa" niech wiedza o zespole będzie czerpana z doświadczenia empirycznego i każdy po przesłuchaniu materiału stworzy sobie swój własny obraz do muzyki, bez konieczności patrzenia na nasze wyświechtane pomysły...
A przy okazji pytania (okazuje się że mimo że mnie lekko zgrzało, to świetnie że padło haha) pozwolę sobie zachwalić nieco walory artystyczne naszej okładki, otóż własną łapką namalował nam ją Mariusz Krajewski, który kilka okładek już popełnił i to dla znacznie bardziej nobilitowanych marek, z tego miejsca wielkie Ci dzięki Mariuszu !

Żeby wam ciśnienia zbytnio nie podnosić, prosiłabym o wytłumaczenie dwóch zwrotów: „Ore Veritatis” oraz „Dominus Vester Venit”. Wiecie, nie każdy się uczył łaciny. Także należy nas oświecić troszkę;-)

Strzyga:
Nie każdy się uczył łaciny (my też nie), ale każdy ma Google translatora hehehe. Korektę łacińskiego robiła moja znajoma Kasia i wg niej Ore Veritatis oznacza: Usta Prawdy/Ustami Prawdy. Natomiast Dominus Vester Venit oznacza – Wasz Pan Nadchodzi. Ot cała tajemnica.

Zaprosiliście do udziału na tym krążku mniej lub bardziej nieznanych gości, także wypadałoby światu tych ludzi przedstawić. Jednym z nich był Piotrek Nowak, założyciel gliwickiego Vox Interium, zespół, który nie koniecznie musi być znany szerszej publiczności oraz Adam Piszczek, czyli brat jednego z was. Jak doszło do tej współpracy? Jak sobie ją chwalicie?

Strzyga:
To fakt, że ani Gotyckie Panny, ani Twardogłowi Youtubowcy nie rozpoznają nazwy Vox Interium, bo kiedy grupa ta siała zarazę po naszym Śląskim Mordorze to pewnie nie mieli jeszcze owłosienia na genitaliach. Powiem krótko: Vox Interium to oldshoolowe deathowe napierdalanie – dla starych wyjadaczy dobrze znane.( Celej: może kojarzycie ich koncerty z Vader lub Krabathor, było zacnie) Natomiast Piotr Nowak był liderem tej grupy. Gliwice są w brew pozorom małym miastem i w naszych kręgach naprawdę trudno jest się nawzajem nie znać, tak że nie było problemem dogadać się między sobą; wypić po kilka browarów i porozmawiać o muzyce hehe.

Celej:
Z kolei Adam, to faktycznie brat Igora, postać pewnie nieznana metalowej braci, udziela się jako muzyk w punk-rockowej formacji "Tife Tife", to jeden z tych kolesi do domu których wchodząc potykasz się o gitarę leżącą na podłodze, próbujesz złapać za mikrofon który stoi na środku pokoju, ale i tak walisz mordą w klawisz pod oknem... tak zapamiętałem też naszą krótką ale jakże udaną współpracę... no i świetna tabaka i zakąska do wódeczki była. Współpracę z Adamem zainicjował oczywiście Igor, po tym jak stwierdziliśmy, że chcemy spiąć płytę krótkimi utworami instrumentalnymi, ale rozbudowanymi o partię instrumentów nie używanych przez nas na co dzień, więc pewnego dnia wpadliśmy do Adama z baterią i tak w skrócie powstały szkice Pre i Postludium dla "Ore Veritatis"

Materiał został nagrany w rybnickim "No Fear Records", nad nagraniami czuwał Krzysztof "Leon" Lenard, on też miksował całość. Tam też nagrywał Moulded Flesh i po tym wnoszę, że to dobra miejscówka do nagrywania swoich materiałów, pomimo, ze nie jest to stricte „metalowa” dziupla dźwiękowa. Jak wam się tam współpracowało. Możecie teraz lać wazelinę, drugą płytę nagracie tam za pięć złotych taniej;-)

Celej:
NFR to studio Leona, perkusisty Pro-Creation i Pigs in Tank, oraz pewnie jeszcze kilku innych projektów, bo chłop ma zapał do grania niebywały, a co do współpracy to muszę go bardzo szczerze polecić, szczególnie kapelom, które dopiero zaczynają swoją przygodę z profesjonalnym nagrywaniem ścieżek instrumentów w studio, Leon to baaardzo cierpliwa kreatura, więc stara się żeby efekt finalny nagrania nie został zniweczony przez nietrafione pomysły, które mogą zrodzić się w studio ludziom nie obytym ze specyfiką pracy w tymże, aczkolwiek nie jest żadnym tyranem i wiele pomysłów rodzi się nawet już przy samym nagraniu, przynajmniej tak było w naszym przypadku i mimo że wchodziliśmy do studio z materiałem zakreślonym mocnymi ramami, to pozwoliliśmy sobie na naprawdę sporo improwizacji już w trakcie nagrań, to pokazuje jak swobodna jest atmosfera u Leona, poza tym Leon ciągle nabiera nowych doświadczeń i z tego co słyszę coraz lepsze brzmienia wychodzą z jego dziupli, przykładem może być Spatial, w którym Strzyga jest wokalistą, ostatnio słyszałem prawie gotowe miksy i jestem pod wrażeniem...

Na pewnym portalu aukcyjnym zauważyłam, ze wasz krążek można nabyć w limitowanej edycji, czyli dostać w bonusie znaczek. Myślicie, że dzisiaj to dobry pomysł robić jakieś limitowane edycja, do których dodaje się znaczki, naszywki, naklejki, pajacyki a niedługo będą stringi?W zasadzie kto ma kupić płytę, to i tak kupi a kto ma ją ściągnąć z netu, dawno to pewnie już zrobił.

Celej:
A mnie się wydaje, ze takie edycje z różnymi bonusami w postaci znaczków, naszywek i noszonych tydzień stringów mają jak najbardziej rację bytu, bo płyty kupuje już garstka maniaków i myślę, że takie dodatki to bardziej gest w ich stronę a nie zabiegi, które mają zwiększyć sprzedaż.
Jak sama słusznie zresztą stwierdziłaś, Ci którzy płyty nie kupią, nie zrobią tego i tak...

No i w końcu dopatrzyłam się wady. „Ore Veritatis” to bardzo krótki materiał, jak się nie policzy preludium i postludium, to mamy tutaj tylko sześć numerów. Mało Panie jak na debiut, nie mogliście jeszcze z dwa numery dograć, albo jakiś cover (tylko już nie IN FLAMES)?

Celej:
A się przypierdoliłaś do tego In Flames normalnie hehehe. Ja w tym wypadku wychodzę z założenia, że mniej znaczy więcej, taki był zamiar, przypierdolić zwięźle, na temat i bez zbędnego kluczenia... Sam preferuję materiały, które po przesłuchaniu pozostawiają niedosyt, a nie poczucie znużenia, a w tą stronę w tak intensywnym gatunku nie trudno przegiąć... Co do cover'ów to postanowiliśmy zostawić je na koncerty, bo w takich warunkach spisują się najlepiej, a nie jako zapychacze do nagrywanego materiału.

Debiut już krąży po świecie, zdradźcie nam zatem jakie macie plany odnośnie promocji, dystrybucji tego krążka? Najlepszą promocją były, są i będą koncerty. Jak wygląda wasz grafik koncertowy na 2012 rok?

Celej:
Największą robotę, jeśli chodzi o szerzenie wieści o "Ore..." robi Robert z WM Psycho, z tego co wiem to promuje ten materiał jak może i wielki szacun z tego miejsca dla niego, że nie pierdolnął tematem po wydaniu tylko dalej prze... (analizując dane ze sprzedaży w okolicach września krążek pewnie okryje się... patyną) Kolejnym maniakiem, który całkowicie bezinteresownie podjął się promowania płyty i zespołu jest Robin, edytor i wydawca APOCALYPTIC RITES ZINE (właśnie ukazał się 5 numer tego periodyku, więc zamiast kolorowej gazetki o dupie Maryni wypełnionej w1/3 reklamami, zaopatrzcie się w coś treściwego) i jemu należą się szczególne podziękowania, bo to on wciągnął mnie a co za tym idzie i zespół w te rejony naszej sceny, gdzie działają naprawdę oddani sprawie ludzie... specjalnie dla Ciebie AVE ! (hehe Robin bardzo lubi wszelkie Ave, Hail'e i tym podobne pompatyczne pozdrowienia). Co do koncertów, to myślę że w tym roku na pewno kilka sztuk damy, już jest kilka propozycji, które dogadujemy, a że granie na żywo nakręca nas bardziej niż ścieżka, to będziemy się starali robić to jak najczęściej, na pewno będziemy o tym informować na bieżąco na naszej stronie www.heretique.pl


Pofantazjujmy przez chwilę. Otóż złapałeś złotą rybkę, która spełni jedno twoje życzenie. Otóż jest ona gotowa załatwić Ci koncert z trzema wybranymi kapelami, w miejscu wybranym przez Ciebie. W jakim miejscu chciałbym wtedy zagrać i z kim dzielić scenę?

Celej:
Pejcze ? Kajdanki ? Rajtuzy ? aaaaa takie zoofilskie fantazje... To jak już tak fantazjujemy to z tą złotą rybką pewnie było by tak, że złapał bym ją na jakiejś plenerowej imprezie, przyniósł pokazać chłopakom, mówiąc: - patrzcie, Złota Rybka ! - Co ?!? Zgnita Cipka ?? Dawaj ją,  kurwa, dawaj !!! i tak skończyła by się ta historia, najgorzej dla rybki zapewne, która niechybnie by pękła... a Strzyga musiał by usuwać sobie ości z... ciała.

Strzyga:
eeee… ja bym z niej zrobił zagrychę hehehe – ale niech najpierw daje skrzynkę wódki.

Ponoć nie samym metalem człowiek żyje. Czy macie jakieś inne słabostki muzyczne oprócz „metalu”? Na Śląsku jest przecież bardzo popularne takie dziwne śląskie disco polo, którego wysyp jest m.in. w Silesia TV;-) No i chyba blues też mocno zakorzeniony jest na śląskiej ziemi. Lubicie takie klimaty?;-)

Celej:
Hahaha skoro wiesz o takich rodzynkach jak Silesia TV to powiedz szczerze, lubisz biesiadne klimaty ? Stoły zastawione piwem, golonką i przyśpiewki w rytmach um pa pa um pa pa, no nie krepuj się hehehe. Ja osobiście mam odruch wymiotny tak przy tych jak i bluesowych klimatach, ale o gustach się nie dyskutuje czy coś... w samochodzie na długiej trasie lubię sobie czasem posłuchać jazz’u ale tego bardziej mainstreamowego, (bez schizofrenii i metafizyki w utworach), smętnego i zawodzącego  jak Kurt Elling np.
To pewnie teraz będzie, że to gorzej niż śląskie disco polo...

Strzyga za to lubi bardzo śląski blues i TV Silesia, a szczególnie programy o śląskiej kuchni... Jak to jest Strzyga hehe ?

Strzyga:
Od śląskiej kuchni to wara… hehe. A co do disco polo – to wydaje mi się, że bardziej robiło ono furorę w remizach wiosek centralnej Polski. A u nos jest „szlagier maszyna” . Ale generalnie to jest muzyka dla starych bab. Ja od czasu do czasu upajam się folkiem i starym gotykiem.

A jak podoba wam się dzisiejsza, krajowa scena rockowa. Macie spazmy przy nagraniach takich zespołów jak Coma, Frontside, Lipali czy Illusion? Trudno nie zauważyć, ze właśnie teraz taka muzyka cieszy się największym zainteresowaniem wśród zbuntowanej młodzieży.

Celej:
Nie jestem miłośnikiem rocka, a z pewnością nie rocka, którego reprezentantów wymieniłaś, i przyznać muszę z goryczą, że jestem już tak stary, że jakiś czas temu urwał mi się kontakt ze środowiskiem zbuntowanej młodzieży, oczywiście moje rozgoryczenie wynika z faktu mojego wieku, bo jeśli faktycznie zbuntowana młodzież dostaje spazmów rozkoszy przy dźwiękach serwowanych w popularnych rozgłośniach radiowych to ja z kolei mam torsje i konwulsje...

Zastanawialiście się przez chwilę, czy należycie do zakamuflowanej opcji niemieckiej o której mówił pewien pan dosyć niskiego wzrostu? Pytam z czystej ciekawości, nie musicie na to pytanie odpowiadać;-)

Celej:
Myślę, że stan zdrowia psychicznego rzeczonego Pana jest tak ciężki, że kamufluje nawet opcje, które są całkiem jawne, poza tym chyba pomylił Ślązaków z Niemcami.
Reasumując: autonomia śląska - jak najbardziej jesteśmy za, ale nie ma to nic wspólnego z przyłączeniem naszego regionu do Bundesrepublik Deutschland...
Aczkolwiek najbardziej upoważniony do wypowiadania się w tych kwestiach jest Strzyga - Ślązak z dziada pradziada

Strzyga:
Nie tylko Strzyga, Ale i Igor… nie mniej jednak nie chcę się wypowiadać. Po prostu jest’ech czystym Hanysem (niektórzy mówią jeszcze per „kopalniok”).

Jesteście z Gliwic, z miasta o którym było głośno ostatnio z powodu nożownika-gwałciciela, który atakował kobiety, wcześniej zamordowano w gliwickim parku jakiegoś studenta. Dużo się u was dzieje, ale to chyba taka domena całego Śląska a nie tylko Gliwic?


Celej:
Tak, tu chodzi rzeczywiście o cały Górny Śląsk, a to wszystko przez intensywne wydobycie węgla. Górnicy fedrują już tak głęboko, że otworzyli pierwszy krąg piekła, władze to bardzo skrzętnie ukrywają, ale nie trzeba się zbytnio wysilać, żeby to rozgryźć... Morderstwa, gwałty, nagminne przypadki nekro - sado - pedofilii w szkołach, ostatnio jak zapewne wiesz porwania niemowląt, (co prawda to miało miejsce w zagłębiu, ale na bank to sprawka Ślązaków) media mówią o możliwym porwaniu dla narządów, bzdura, my doskonale wiemy, że chodzi o satanistyczne rytuały, które mają miejsce w kopalni Makoszowy na poziomie 1200m, wiem o tym, bo Peter jest tam sztygarem i wie co się dzieje, ewentualnie wchodzi jeszcze w grę opętanie rodziców, które media zakamuflują chorobą psychiczną... tak, Śląsk jest przeklęty i dlatego tak dobrze się tu czujemy !

Co sądzisz o karze śmierci? Czy w czasach, kiedy ludzkie życie nie jest warte często nawet pięćdziesięciu złotych, wyrok śmierci nie byłby jedynym i słusznym wyrokiem?

Celej:
Oczywiście ! Ja jestem za powrotem do publicznej dekapitacji, za najcięższe przestępstwa. Najlepiej przy dźwiękach Decapitated.

Strzyga:
Jako, że pochodzę z chrześcijańskiej rodziny, brzydzę się uśmiercaniem pod każdą postacią hehe

Tyle ode mnie, ostatnie słowo należy do was. Dzięki za wywiad.


Również bardzo Ci dziękujemy, za czas jaki poświęciłaś na ułożenie naprawdę niezłych pytań, dzięki którym mogliśmy przybliżyć czytelnikom bandę Heretique  i nasze najmłodsze dziecko, a przy okazji zlasowałaś nam nieco wapna w żyłach hehehe, bardzo było sympatycznie.
Pozdrawiamy również tych którzy dotrwali do tego miejsca i chcieliśmy wam powiedzieć jedno : wbijajcie na koncerty, słuchajcie płyt z czarcią muzyką, czytajcie ziny; nie tylko te internetowe i napierdalajcie dyniami dla Szatana !

Metal na zawsze.

Pan z Wami parafianie.

Współpracujemy/Patronujemy



Limiter © 2010. Kopiowanie treści bez zgody autorów zabronione.

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. To find out more about the cookies we use and how to delete them, see our privacy policy.

I accept cookies from this site.

EU Cookie Directive Module Information